Stolicy Rosji

Polacy w Rosji. Polacy trafili na ziemie rosyjskie w zasadzie już od początku rosyjskiej państwowości, jednak znacząca liczba rodaków znalazła się na terenach dzisiejszej Rosji w XVI wieku, głównie na wschodnich częściach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Proces ten znaczne nasilił się po zawarciu unii lubelskiej w 1569. Jak podkreślił mer rosyjskiej stolicy, dużo ludzi przejeżdżało przez Moskwę w ostatnim czasie. Jest ogromna liczba ludzi, którzy przebywali w szpitalach, dlatego maksymalnie zaostrzamy środki, co jest konieczne w tej sytuacji – powiedział Sobianin. północnej stolicy Rosji składa się z ponad 200 różnych krajów i narodów. Zasadniczo jest to obywatele byłego Związku Radzieckiego. Najczęstszymi rosyjskie, Ukraińcy, Białorusini, Tatarzy i Żydzi. Możliwe jest zatem, aby zorganizować działalność cateringową z danej żywności. Liczba zarażonych w ciągu doby wzrosła o 21 – poinformowano we wtorek na spotkaniu Władimira Putina z ministrami. Prezydent Rosji domagał się działań zapobiegawczych: zwiększenia wydajności systemów testowych do wykrywania koronawirusa, zwiększenia zapasów osobistego wyposażenia ochronnego i walki z rozprzestrzenianiem się plotek i fałszywych informacji. Moskwa atrakcje – co zobaczyć w stolicy Rosji, a także największym mieście Rosji, jak i Europy? Potęga tego miasta to nie tylko rozmiar. To także bogactwo historii! Przez wieki Moskwa była kolebką i sercem Rosji – m.in. za czasów Księstwa Moskiewskiego, Carstwa Rosyjskiego (do 1712 roku), by później oddać swój tytuł ... Zastępca sekretarza stanu USA w stolicy Rosji zamierza przeprowadzić rozmowy z wysokimi rangą rosyjskimi politykami, w tym z wiceministrem spraw zagranicznych Siergiejem Riabkowem na temat kryzysu na Białorusi, kontroli zbrojeń i sytuacji w Korei Północnej. MSZ wręczyło ambasadorowi Litwy notę protestu z powodu balonów na granicy

Alt-Hist do moda

2019.09.30 00:12 MiPiSad Alt-Hist do moda

Shalom.
Dawno temu zachciało mi się robić moda do HoI'a4. Pierwotnie miał on być o moim mieście, które rzekomo po zamachu majowym miało się odłączyć od Polski, a Piłsudski sobie zaśmieszkował, że 'takie gówno-państwo się długo nie utrzyma', nie najechał go i po czasie miasto podupadło, ale zależnie od naszych decyzji mogło powstać z gruzów i stać się światową potęgą. Pomysł pokrótce jednak uznałem za dziwny i postanowiłem zrobić moda o II wojnie światowej, gdyby Władek Waza został carem Rosji. Wtedy, żeby mieć oparcie fabularne, zacząłem pisać alt-hista.
Oto tego efekty (w tym poście jest tylko połowa całego alt-hista, bo cały w poście się nie mieści, so yeah):

Rok Pański 1611. Polski królewicz, syn Zygmunta III Wazy, Władysław Zygmunt Waza, zasiadł na carskim tronie. W tym oto momencie Warszawa ma decydujący głos w Europie Wschodniej. Nawet Tatarzy, którzy sprzymierzyli się z Turkami Osmańskimi, nie są w stanie zapewnić równowagi sił w tej części świata. Kompletna dominacja Rzeczypospolitej.
Polska szlachta widzi w Rosji potencjał do nabywania nowych posiadłości. Car Władysław wie jednak, że jeżeli nie zapewni Moskalom warunków lepszych, niż za panowania ostatnich Rurykowiczów, straci on poparcie, a następnie władzę, dlatego pozwala on polskim, litewskim i ruskim szlachcicom na nabywanie posiadłości rosyjskich, lecz zmniejsza on pańszczyznę chłopów u tych szlachciców pracujących, co zwiększa jego poparcie wśród północnoruskich chłopów i częściowo wśród bojarów.

Rok Pański 1619. Albrecht Fryderyk, władca Prus Książęcych, cierpiący na chorobę umysłową i zastępowany w swych rządach przez krewnych brandenburskich, umiera. Księstwo w Prusach, lenno Rzeczypospolitej, przechodzi w unię personalną z Elektoratem Brandenburgii z księciem brandenburskim i regentem pruskim, Janem Zygmuntem Hohenzollernem, na czele. Nie zgadza się na ten układ król polski i wielki książę litewski, Zygmunt III Waza. Grozi Hohenzollernowi zbrojną interwencją w razie nieprzekazania Prus Książęcych bezpośrednio w królewskie ręce. Zważywszy na siłę militarną Korony, Litwy oraz Moskwy pod rządami syna Zygmunta III, Władysława, książę-elektor niechętnie ustępuje Prus. Memel trafia w ręce litewskie, Królewiec - w koronne. Tak oto wypełnia się przeznaczenie Zakonu Krzyżackiego - pełna przynależność do polskiego króla.

Rok Pański 1620. Jan Zamoyski, kanclerz króla Zygmunta III nadzorujący problemy na granicy polsko-tureckiej, prosi polskiego władcę o pomoc w walkach przeciwko Osmanom. Waza przygotowuje się w tym momencie do wojny z Gustawem, królem Szwecji, i nie jest chętny do wsparcia południowych granic. Mimo to wysyła część swoich wojsk i posyła prośbę Zamoyskiego do swego syna, Władysława, który również miał brać udział w wojnie o szwedzki tron. Mołdawia zostaje obroniona, a armia rosyjska zajmuje tereny Chanatu Krymskiego. Wojnę polsko-turecką zamierza wykorzystać Gustaw Adolf, by zdobyć połączenie lądowe z Estonią i zwiększyć wpływy na Bałtyku. Szwedzi atakują rosyjską Karelię. Zygmunt i jego syn, nie chcąc walki na dwóch frontach, wysyłają Osmanom propozycję pokoju, po którym Mołdawia stanie się polskim lennem, w skład Korony wejdzie Jedysan, a część terenów Chanatu Krymskiego zostanie przyłączona do Rosji. Sułtan przystaje na tę propozycję. Traktat podpisany 8 sierpnia roku Pańskiego 1621 wchodzi w życie rok po jego podpisaniu.
Tymczasem trwa wojna północna. Wojska szwedzkie oblegają Rygę. Chcąc przezwyciężyć oblegających, rozsiana zostaje plotka, iż stan wojsk polsko-rosyjskich po wojnie z Turkami Osmańskimi jest tragiczny. Król Gustaw postanawia więc odejść spod murów ryskich i skierować się ku Moskwie, mimo iż zasadzka była przygotowana w Wilnie. Nie przeszkadza to jednak hetmanowi Gosiewskiemu. Wojska Rzeczypospolitej przeganiają Szwedów z Inflantów, zajmują Estonię, odbijają Nowogród i Karelię, a następnie kierują się ku Moskwie z odsieczą.
14 kwietnia roku Pańskiego 1623. Szwedzi zniszczyli moskiewskie mury i przeprowadzają szturm na Kreml. Car Władysław klęczy z modlitwą na ustach, w której prosi Bożą Opatrzność o zwycięstwo. Nadchodzą wojska polsko-litewskie. Rosjanie bronią się do ostatniego piechura. Wpada husaria. Pierwsza szarża, druga, trzecia... Wojska szwedzkie obracają się w pył. Lew Północy nie jest lwem. Jest ogolonym kocurem!
Armia Rzeczypospolitej i Carstwa wkracza do Finlandii, przez Alandzkie Wyspy do Sztokholmu. W szturmie ginie Gustaw Adolf, samemu dowodzący obroną szwedzkiej stolicy ze słowami Gott mit uns! na ustach. Wtem Zygmunt, król polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki i inflancki, ogłasza się królem Szwedów, Gotów i Wandalów oraz ogłasza koniec wojny północnej.
Te zwycięstwo, niezwykle krwawo opłacone, czyni z kądzielnych Jagiellonów dynastię przepotężną.

Rok Pański 1631. Po śmierci żony Zygmunta III, Konstancji, król popadł w depresję i ciężko zachorował. Ojciec przypisuje swemu drugiemu synowi, Janowi, szwedzki tron. Tron polski natomiast ma wybrać po królewskiej śmierci szlachta Res Publici. Jan i Władysław, chcąc zbliżenia do siebie tak bardzo odległych od siebie krajów, katolickiej Polski, prawosławnej Rosji i protestanckiej Szwecji, proponują unię na wzór tej zawartej przez szlachtę i Zygmunta Augusta. Szlachta polsko-litewska, oświecona wizją posiadania rosyjskich i szwedzkich ziem, przystaje na tę propozycję, jednak możnowładcy moskiewscy i szwedzcy, już nie. Obawiają się oni zbyt wielkich wpływów Warszawy oraz utraty swej kultury na rzecz kultury szlachty polskiej. Trwają rozmowy. Synowie królewscy proponują autonomię i zrównanie przywilejów szlachty polskiej, litewskiej, ruskiej, rosyjskiej i szwedzkiej. Nadal jednak się nie zgadzają. Te wymiany propozycji trwają aż do śmierci zygmuntowskiej.
30 kwietnia roku Pańskiego 1632, Zygmunt III Waza, z Bożej Łaski król Polski, Szwedów, Gotów i Wandalów, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki i inflancki, umiera.
Tak oto rozpoczyna się bezkrólewie w Rzeczypospolitej otoczonej przez dwóch braci. Niechaj szlachta wybierze jednego z nich!

Październik roku Pańskiego 1632, pola warszawskiej Woli. Szlachta z całej Rzeczypospolitej zajechała w te miejsce, by wybrać swego nowego króla. Najpoważniejszymi kandydatami na te stanowisko są synowie poprzedniego władcy, Zygmunta III - Władysław Zygmunt, car Rosji, oraz Jan Kazimierz, król Szwecji. Ojciec pokładał nadzieję w przejęciu korony Res Publici przez swego starszego syna i... Ta nadzieja się nie wypełniła. Nadanie carowi tytułu króla Rzeczypospolitej byłoby wielkim prestiżem, lecz z obawy o przyszłość demokracji szlacheckiej, którą starszy syn Zygmunta mógłby obalić armią rosyjską, elektorzy wybrali syna młodszego. Tak oto Korona Królestwa Polskiego i Wielkie Księstwo Litewskie pozostaje w rękach kądzielnych Jagiellonów, którzy również jednoczą pod sobą całe Bałtyckie Morze. Na polsko-litewski tron wybrany zostaje Jan Kazimierz, z Bożej Łaski król Polski, Szwedów, Gotów i Wandalów, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki i inflancki.
Władysław Zygmuntowicz, mimo iż wściekły na brata, nie przejmuje się odrzuceniem przez szlachtę polską. Stara się on o ekspansję zauralską oraz o potomka, który odziedziczy po nim wielkiego, rosyjskiego molocha. Obecny car nie spodziewa się nawet, cóż jego przyszłe dziecko dokona.

Luty roku Pańskiego 1633. Jan Kazimierz Waza zostaje koronowany na króla Rzeczypospolitej. W swych pacta conventa obiecuje zaciśnięcie więzów polsko-szwedzkich, rozwiązanie kłopotów z najazdami kozaków zaporoskich oraz zabezpieczenie handlu na Morzu Bałtyckim i Czarnym. W tym samym momencie carowi Władysławowi narodził się syn - wkrótce zostaje nazwany Zygmuntem Kazimierowiczem. Tereny zauralskie są kolonizowane przez rosyjskie rody kupieckie, wygnańców, zbirów, bojarów, którym odebrano majątki oraz przez wiele innych osobistości, mniej i bardziej bogate oraz wpływowe. Razem z kolonizacją terenów, które zaczynają być nazywane Syberią, postępuje podbój chanatów na południe od Uralu. Skarbiec carski, dzięki wyprawom kolonialnym i wojennym, wypełnia się.
Następne 5 lat dla Europy Środkowo-Wschodniej jest dosyć spokojne. Rosjanie, kolonizując Syberię, docierają do Leny. Zajmują Północny Kaukaz, ścierając się coraz bardziej z Turkami i Persami. Jan Kazimierz, chcąc zmniejszyć różnice między Rzeczpospolitą a Szwecją, wprowadza reformę monetarną, ustanawiając jeden pieniądz polsko-szwedzki - denar, a także zrównuje przywileje szlachty polskiej i szwedzkiej. Stara się również o rozszerzenie wpływów kościoła unickiego, lecz z miernym skutkiem. Handel na Morzu Czarnym zabezpiecza traktat odeski, gwarantujący brak podatków dla handlujących na szlaku Kaffa-Stambuł. Problem kozacki natomiast był twardym orzechem nie tyle do rozgryzienia, a nawet rozłupania. W dalszych swych rządach król Jan nie będzie miał tak wielkiego zapału do unieszkodliwienia najazdów kozackich, co nie wyjdzie mu na korzyść...

Rok Pański 1642. Książę Kurlandii i Semigalii, Jakub Kettler, prosi króla Jana II Kazimierza o wsparcie wyprawy kolonialnej. Polski lennik chciałby rozwinąć swe małe księstewko o kolonie w Ameryce i Afryce, z których polski król również mógłby czerpać korzyści. Pomysł ten zostaje wsparty. W roku Pańskim 1645 założona zostaje kolonia u ujścia Gambii, a w 1649 - powstaje Nowa Kurlandia na wyspie Tobago. Kurlandia, a co za tym idzie Rzeczpospolita, zaczyna konkurować z pomniejszymi kolonizatorami.
Tymczasem w Europie dobiega końca wojna Unii Protestanckiej z Unią Katolicką. Protestanci, którzy w roku Pańskim 1625 utracili szwedzką siłę, a następnie w roku Pańskim 1634 angielskie poparcie, zostali zepchnięci na margines polityczny, a wkrótce później - społeczny. Katolicy pod habsburskim przywództwem zdominowali Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. Zapał reformatorski został zrujnowany. Król Jan Kazimierz zamierza wykorzystać ten fakt, by Szwedzi odrzucili herezje i nawrócili się na wiarę z Rzymu. Misja, mimo iż powolna, przynosi efekty. Coraz to więcej protestantów wraca do wiary katolickiej. Nie chce jednak dopuścić do tego wyższa szlachta szwedzka, będąca w dużej mierze przeciwna unii polsko-szwedzkiej. Rozsiewają oni plotkę, jakoby to polski król zamierza pozbawić całą Szwecję dziedzictwa kulturowego. Uknuty zostaje spisek, który ma zostać spełniony po śmierci wielkiego carskiego brata.
Władysław Zygmuntowicz zaczyna poważnie chorować. Sądzi, iż koniec jego rządów jest bliski. W testamencie przypisuje carską koronę swemu pierworodnemu synowi - Zygmuntowi Kazimierowiczowi. Zostaje jednak zawarty układ, w którym wplątany jest stryj następcy, Aleksy Romanow, oraz szlachta szwedzka. Stryj Zygmunta miał zostać regentem, przez co wpływy Kazimierowicza na dworze rosyjskim by się nie zwiększyły.
1 lipca roku Pańskiego 1651, Car Wszech Rosji, Władysław I Zygmuntowicz Waza, umiera.

Marzec roku Pańskiego 1652. W Sztokholmie szwedzka szlachta z Karolem Gustawem Wittelsbachem na czele zrywa unię polsko-szwedzką. Jan II Kazimierz, niezgadzający się z tą decyzją, wypowiada Szwedom wojnę. Mimo zwycięstw, po kilku miesiącach wojska polskie są wyczerpane. Wykorzystuje to Wittelsbach. Wygrywa bitwę pod Porvoo, łamiąc dominację Rzeczypospolitej w wojnie. Jan woła na pomoc rosyjskiego molocha, który nie odpowiada na polskie jęki. Szwedzi zdobywają Rygę i kierują się ku Warszawie. W osłabioną władzę wbity zostaje od południa nóż w plecy - ogłoszone zostaje powstanie kozackie pod przywództwem Bohdana Chmielnickiego, a zaraz potem wkraczają Turcy. Rzeczpospolita jest na skraju upadku.
W tym samym momencie jednak dochodzi do cudu. Syn przeszłego cara, Zygmunt, odrzucony na polityczny margines, zdobywa poparcie bogatych bojarów. Fundują mu wsparcie wojskowe. Stryj Aleksy, zaniepokojony takim obrotem spraw, postanawia siostrzeńca zlikwidować. Aczkolwiek Zygmunt ma przewagę wojskową, dzięki której również zyskuje coraz to większe poparcie bojarskie. W końcu przeprowadzony zostaje szturm na Kreml. Regent Aleksy Romanow zostaje stracony, a Zygmunt Kazimierowicz Waza zostaje koronowany na cara i wraz ze swoją koronacją ogłasza natychmiastową wyprawę do obleganej przez Szwedów Warszawy.
Armia carska dociera do Warszawy w 3 miesiące. Stolica Rzeczypospolitej jest na skraju załamania. Do Jana Kazimierza dociera informacja o przybyciu wojsk rosyjskich. Jego modły zostały wysłuchane. Wojska dowodzone przez samego cara napadają na Szwedów. Otaczający stali się otoczonymi. Karol Gustaw cudem ucieka z przedpól warszawskich. Wojenna dominacja znowu stoi po stronie Rzeczypospolitej. Połowa wojsk polskich idzie ku północy, by zakończyć polsko-szwedzki spór, natomiast druga połowa i wojsko rosyjskie - ku południu. Wojska Chmielnickiego obracają się w pył, a przeżyli Kozacy zostają wywiezieni na nowo skolonizowane tereny Carstwa. Turcy zostają zepchnięci ze stepów, a Chanat Krymski staje się lennem rosyjskim.
13 maja roku Pańskiego 1660, Jan II Kazimierz ogłasza koniec wojny Rzeczypospolitej ze Szwecją, a sam abdykuje, oddając unię polsko-szwedzką pod opiekę bratanka Zygmunta. Szlachta polska, zgadzając się na abdykację, nie zgadza się na oddanie polskiego tronu w ręce rosyjskie. Ma ona sama zdecydować, do kogo trafi. Cara Zygmunta głos szlachty polskiej jednak nie obchodzi. We wrześniu armia carska ponownie wkracza do Warszawy, a na jej czele car Zygmunt z tym oto przemówieniem do szlachty polskiej:
Polska magnaterio! Jesteście niczym innym, niż belką w oku Res Publici. Dla was złoto jest ważniejsze niż dobro Rzeczypospolitej, dla której zostaliście powołani. Wasze powołanie się nie spełnia, bo nie myślicie patrząc na mapę, tylko na denar.
Mój stryj, Jan Kazimierz, który oddał dla mnie koronę szwedzką i polską, której niestety nie mam z powodu waszego, stwierdził, iż tylko pod rządami żelaznego ramienia naród Polski, Litwy, Szwecji, Rusi Kijowskiej, Białej i Moskiewskiej mogą ze sobą żyć. Dlatego też ogłaszam się królem Polski i ktokolwiek z tutaj zebranych wypowie słowa kwestionujące tę decyzję, te słowa będą jego ostatnimi.
Nie jestem Zygmuntem Kazimierowiczem. Jestem Zygmuntem Kazimierzem. Jestem Imperatorem!
Tak oto prezentuje się początek końca wyniszczającej polskiej demokracji szlacheckiej. Nadchodzi era żelaznego ramienia.

Boże Narodzenie roku Pańskiego 1660. Zygmunt Kazimierz Waza oficjalnie zostaje uznany królem Rzeczypospolitej. Rozpoczyna się czas tzw. restauracji zygmuntowskiej. Król obniża autorytet szlachty, wydzierżawiając po części jej majątki, a następnie za złoto polsko-rosyjskie odbudowuje tereny zniszczone podczas wojny ze Szwedami i Turkami. Zniesiona zostaje pańszczyzna. Polsko-litewskie rody kupieckie dostają przywileje na kolonizację Syberii. Faworyzowany jest przez króla kościół unicki. Wkrótce później nawraca się on na greko-katolicyzm. Religia jednocząca papiestwo i patriarchat jest propagowana przez władze polsko-szwedzko-rosyjskie. Przeprowadzane są również reformy administracyjne. Od Litwy oddzielona zostaje Ruś Biała, od Korony - Ruś Kijowska, nazywana Złotą, a od Szwecji - Finlandia. Do Rusi przekazywana jest część ziem rosyjskich. Zwiększana jest autonomia. W trojgu państw rozkład siły politycznej zaczyna być rozłożony w takim samym stopniu. Denar - polsko-szwedzki pieniądz - zostaje upowszechniony również w Rosji. Zniesione zostają prawa zagrażające równości króla i sejmu, a wprowadzane są nowe, tę równość utrwalające.
Polityka zagraniczna Zygmunta IV Kazimierza jest tak pokojowa, jak tylko na to pozwalają warunki. Poprawia on relacje z władcami najważniejszych państw - z Burbonami, Habsburgami, Stuartami. Postępuje kolonizacja Karaibów, Afryki Zachodniej oraz Azji. Chanowie wielkich stepów sami postanawiają przyłączyć się do Zygmunta, bowiem wiedzą, że opór przeciwko imperatorskiej potędze jest równoznaczny z samobójstwem. Kupcy polsko-rosyjscy docierają do Chin. Stamtąd też zaczynają przywozić herbatę. Rozpowszechnia się ona u szlachty polskiej, litewskiej, ruskiej, rosyjskiej, finlandzkiej i szwedzkiej.
Czas restauracji zygmuntowskiej zostanie przez historyków nazwany również Imperatorskim Złotym Wiekiem.

Rok Pański 1699. Przez ostatnie lata panowania Imperatora Zygmunta IV Kazimierza, Europa Środkowo-Wschodnia wzrosła na potędze. Handel zbożem i innymi dobrami, które zaczęły być bardziej dostępne, przestał być urodziwy, lecz Rzeczpospolita, Rosja i Szwecja wzbogaciły się dzięki ziemiom skolonizowanym w Azji. Kurlandia, która po pewnym czasie stała się częścią Rzeczypospolitej, zdominowała Karaiby, Afrykę Zachodnią, a także Południową i zdobyła przylądek handlowy w Indiach. Aby móc taniej przewozić towary, Imperator podbił Norwegię i Islandię. Handel, dzięki któremu Imperium się bogaciło, szedł również przez Syberię. Herbata, która upowszechniła się w kulturze imperialnej, zaczęła być uprawiana przez kolonizatorów - najpierw Syberiaków, później Rosjan, Polaków, Litwinów.
Polityka Zygmunta doprowadziła do stanu, w którym praktycznie nikt nie zwracał uwagi na to, iż Rzeczpospolita, Rosja i Szwecja nadal pozostają osobnymi państwami. Zygmunt postanawia więc zjednoczyć Rzeczpospolitą, Rosję i Szwecję w jeden organ. Szlachta imperialna, popierająca w pełni Imperatora, zgadza się na ten pomysł.
W Boże Narodzenie roku Pańskiego 1700 Imperator oświadcza:
Tak, jak mój przodek kądzielny pojednał ze sobą Koronę i Litwę, tak i ja pojednuję Res Publicę, Koronę Carską i Szwedzką. I niechaj Bóg Święty, Mocny i Nieśmiertelny nas pobłogosławi.
Jeżeli Bóg jest z nami, to któż jest przeciwko nam?
Unia wileńska zostaje ratyfikowana, a powstały organ nazwany będzie Imperium Wielu Narodów.

Rok Pański 1708. Zygmunt IV Kazimierz dożywa 75 lat. W ciągu swego długiego panowania stworzył państwo potężne. Jest on niczym Kazimierz Piast czy też Ludwik Andegaweński... Wielki... Lecz niestety, tak jak oni, ma problem z męskim potomkiem, a właściwie - jego brakiem. Jego żona, Eleonora, urodziła mu wiele córek, lecz syna się od niej nie doczekał. Z rozczuleniem przypisywał w swym testamencie tron imperatorski najstarszej córce, Marii Elżbiecie. Rozczulenie nie wynikało z samego faktu przekazania władzy kobiecie, lecz z obawy o rozpad Imperium, o które troszczył się tak, jak o swe córki. Maria, by dowieść ojcu, że jego dzieło będzie przez nią utrwalane, stara się o poparcie szlachty, które z łatwością zdobywa, jak swój ojciec za czasów jego młodości.
Ojcu jednak nie chodzi po głowie myśl, że Imperium załamie się natychmiast, podczas władzy Marii. Przewiduje on upadek porównywalny z rozbiciem pełnego wina dzbana... Upadek daleki, lecz głośny i krwawy...
Zygmunt IV Kazimierz, z Bożej Łaski Imperator Wielu Narodów, Król Polski, Litwy, Łotwy, Finlandii, Szwecji, Norwegii, Islandii, Rusi Białej, Rusi Złotej i Rusi Nowej, pan Stepu Złotego, Stepu Białego, Czerkiesji, Czeczenii, Osetii, Dagestanu, Permu i Syberii, 11 listopada roku Pańskiego 1710, wraz ze słowami:
Oddałem się w opiekę swemu Panu i całym sercem mu zaufałem. Śmiele mogę rzec "Mam obrońcę Boga", więc jak Bóg ma mnie w opiece, tak niech ma was, bo jeżeli Bóg jest z nami , to któż jest przeciwko nam?
Wydaje z siebie ostatni oddech.



Żałoba.



Pojednanie.



Działanie.

Boże Narodzenie roku Pańskiego 1708. W te święto, tradycyjnie już, dziedzic przestaje być dziedzicem i staje się imperatorem. Maria Elżbieta Waza zostaje Imperatorem, a później Imperatorką, Wielu Narodów. Jednocześnie wpływy zwiększone ma rodzina Czartoryskich, z której mąż Marii, Kazimierz, pochodził. Ponadto zbiegają się tu dwie rodziny spokrewnione z Jagiellonami, co coraz bardziej utwierdza szlachtę w przekonaniu, że koronę imperatorską dzierżą Jagiellonowie.
W pewnym momencie do Pałacu Imperatorskiego przychodzi posłaniec. Posłaniec austriacki. Napotyka on Imperatorkę Marię. Pada przed nią na kolana i przekazuje, iż Wiedeń jest bliski upadku. Tureckie armaty zaczynają kruszyć mury habsburskie. Prosi on o pomoc. Maria się zgadza. Ogłasza przyłączenie się do wojny u boku Karola Habsburga. Na granice imperialne wyruszają dwie armie: armia Jakuba Sobieskiego, mająca wspomóc oblegany Wiedeń, oraz armia Adama Sieniawskiego, mająca zając Siedmiogród i Wołoszczyznę.
Wkracza armia Sobieskiego. Wielki obóz oblegających Wiedeń Turków Osmańskich pod przywództwem wielkiego wezyra Agi Yusufa Paszy ukazuje się hetmanowi. Następuje rozkaz: Artyleria! Rozpoczyna się ostrzał. Kule armatnie niszczą obóz, janczarzy wraz z wezyrem są zmuszeni do opuszczenia go. Nie pozostaje im nic innego, niż zebrać się na atak murów wiedeńskich.
Zbiórka.
Szyk.
Naprzód na mury.
Janczarska szarża.
14 kwietnia roku Pańskiego 1712. Jak hetman polny koronny, Koniecpolski, pokonał pod obleganą Moskwą Szwedów w roku Pańskim 1623, tak dziś hetman wielki koronny, Sobieski, pokonuje pod obleganym Wiedniem Turków.
Rozkaz: Szarża! Rusza ciężka kawaleria. Spotykają się wrogie wojska. Atak! Drugi! Trzeci...! Wojska janczarskie obracają się w pył. Wiedeń został obroniony. Aga Yusaf, mimo ucieczki z pola walki, zostaje dogoniony przez Sobieskiego i własnoręcznie przez niego zabity.
Wieść o wiktorii wiedeńskiej rozchodzi się na wszystkie strony świata. Gruzini, Wołosi, Węgrzy i Serbowie, wykończeni panowaniem tureckim, buntują się, zrzucają jarzmo Padyszacha i przyłączają się do Imperium Marii Elżbiety. Armia Adama Sieniawskiego i Franciszka Rakoczego wkracza do Budy i Pesztu. Centrum węgierskiego świata wraca pod właściwe panowanie. Gruzini z Wachtangiem Bagrationem na czele, wsparci armią ruską, wyparli Osmanów z Zachodniego Kaukazu.
Sułtan Ahmed, zniesmaczony gromadą porażek, wysyła Habsburgowi propozycję zakończenia wojny, w której Siedmiogród, Wołoszczyzna i Gruzja stają się wolne od Osmańskich wpływów, Siedmiogród zyskuje węgierskie ziemie i zwycięska strona będzie otrzymywać przez 7 lat coroczny trybut. Habsburg na tę propozycję przystaje.
12 września roku Pańskiego 1717 podpisany zostaje Pokój Budapesztański, którego warunki obowiązują od następnego roku.

Rok Pański 1730. 22 lata po objęciu tronu imperatorskiego przez Marię Elżbietę. Są to spokojne 22 lata dla Imperium. Rozbudowana autonomia pozwala na rozwój kultur, niskie podatki powodują rozwój gospodarczy, a nauka jest wspierana przez władze imperialne. Rozbudowany zostaje system sądownictwa imperialnego. Powstają systemy manufaktur. Życie w Polsce, na Litwie, Rusi, Szwecji, Finlandii, jest beztroskie nawet dla samych chłopów, którzy przez długi czas odprawiali dla swych byłych panów pańszczyznę. Życie jest piękne mówi Imperatorka...
...Lecz z drugiego końca sali dobiega głos. Niby szept, a głośny. Piękne, ale też przykre. Dziedzic korony imperatorskiej, Jan Zygmunt Czartoryski, twierdzi, iż huczne zabawy doprowadzą do moralnego upadku... Mimo iż jego głosy są wstrząsające, szlachta wstrząs rozmywa okowitą. Zabawa jednak w pewnym momencie się skończy...
6 czerwca roku Pańskiego 1732 z Bożej Łaski Imperatorka Wielu Narodów, Królowa Polski, Litwy, Łotwy, Finlandii, Szwecji, Norwegii, Islandii, Rusi Białej, Rusi Złotej i Rusi Nowej, pani Stepu Złotego, Stepu Białego, Czerkiesji, Czeczenii, Osetii, Dagestanu, Permu i Syberii, Maria Elżbieta Waza umiera. Pół roku później, w Boże Narodzenie, Jan Zygmunt przejmuje koronę i zmniejsza częstotliwość organizowania zabaw szlacheckich. Zaczyna inwestować w Armię Imperialną. Rozwija wpływy Warszawy zawierając sojusz z Leopoldem Rakoczym, królem Węgier, oraz dając protekcję Gruzji i Wołoszczyźnie. Wracają również słuchy, jakoby to Moskwa jeszcze za panowania Rurykowiczów miała przejąć dziedzictwo Cesarstwa Bizantyjskiego. Janowi świecą się oczy. Postanawia to wykorzystać w przecięciu Konstantynopola jako punktu handlowego i wojskowego oraz w wyparciu osmańskich wpływów poza Europę. W przyszłości historycy nazwą te działa Doktryną Trzeciego Rzymu.
Ludy bułgarski, serbski i grecki są podburzane przeciwko osmańskim panom dzięki imperatorskiej propagandzie. Nie podoba się to Habsburgom, bojącym się o dominację warszawską nad Bałkanami. Zgłasza on skargę papieżowi, Klemensowi XII, jakoby to Jan III Zygmunt Czartoryski podważa papieski autorytet. Papież skargę olewa, wspierając propagandę imperialną wymierzoną w tureckich innowierców. Habsburg jest bezsilny.
W roku Pańskim 1737 Jan Zygmunt ogłasza wojnę sułtanowi osmańskiemu, Mahmudowi I. Wojska Imperialne bez trudu pokonują bezsilnych janczarów. Hetman wielki, Józef Potocki, dociera pod mury Stambułu w 4 miesiące. Miasto, po kolejnych 4 miesiącach oblężenia, wyczerpane pada. Ludność turecka zostaje wzięta w niewolę. Wojsko przekracza Bosfor i go kontroluje. Mahmud zgadza się na haniebną utratę władzy nad Bałkanami. Wojna się kończy, Grecy, Serbowie i Bułgarzy, po wielu latach pod osmańskim butem, wchodzą w czartoryską orbitę wpływów.
Po wojnie biskup warmiński i brat Imperatora, Kazimierz, wysyła do papieża Benedykta XIV prośbę o zorganizowanie soboru, by zatrzeć różnice między wschodnimi chrześcijanami, a zachodnimi. Papież się nie zgadza. Boi się o utratę swych wpływów. W związku z tym Imperator ogłasza się głową kościoła unickiego, a następnie te stanowisko przekazuje swemu bratu, czyniąc z niego Patriarchę Konstantynopola. Część historyków nazwie to drugą schizmą wschodnią.

Rok Pański 1745. Jan Zygmunt zaczyna ekspansję imperialną na innych kontynentach. Podbija chanaty w pobliżu rzek Amu-daria i Syr-daria oraz tworzy na tychże terenach Step Wielki - teren autonomicznie równy Stepowi Złotemu i Białemu. Postępuje podbój Zachodniej Afryki, Madagaskaru oraz Indii. Dokonywane są próby utrzymania kolonii w Południowej Afryce, lecz na próżno - zostaje ona podporządkowana Brytyjczykom.
Po przyznaniu stanowiska patriarchy, Kazimierz Czartoryski, który zmienił imię na Konstanty w związku z nowym statusem społecznym, brat Imperatora ogłasza misje pojednawcze - polscy misjonarze posyłani są na ziemie heretyckie, głównie do Niemiec, na Węgry i Bałkany, i nawracają ludzi na wiarę unicką, co w większości przypadków przynosi efekty w postaci wielu nowych wiernych, a także w postaci wściekłego papieża Benedykta XIV, który rzuca klątwę na Konstantego I. Patriarcha odwzajemnia klątwę papieską, po czym 3 dni później biskup Rzymu umiera. 2 miesiące później papieżem wybrany zostaje Klemens XIII, który natychmiastowo anuluje klątwę nałożoną na patriarchę Konstantego, by nie podzielić losu poprzednika. Zaczyna on również z przewodniczącym unitów rozmawiać na temat pojednania katolicyzmu i unicyzmu. Proponują powolne reformy w dogmatach i liturgii, które jednak nie zostaną przelane na papier.

Rok Pański 1754. Jan III Zygmunt Czartoryski umiera. Koronę imperatorską przejmuje jego syn, Krzysztof. Dalej podtrzymuje on politykę ojca o ograniczonych zabawach szlacheckich, lecz nie o ekspansji wpływów. Skupia się na rozwoju kultury, gospodarki i nauki. Rozbudowuje system dróg, usprawniając tym samym handel. Wprowadza również jednostki administracyjno-przywilejowe. Kolejno:
-Wieś
--Wieś Książęca
---Wieś Królewska
+-Miasto
+--Miasto Książęce
+---Miasto Królewskie
+----Miasto Imperialne
Za jego rządów tereny Polski, Litwy, Łotwy i Rusi zaczynają być nazywane Zieloną Wyspą Europy, zważywszy na rozwój gospodarczy tam panujący. Wiele rodzin pańszczyźnianych z Europy Zachodniej postanawia wyemigrować do Imperium. Możnowładcom się to nie podoba. Wprowadzana jest kara za próbę odejścia chłopa od swego pana. Niewolnictwo kolonialne zaczyna różnić się od pańszczyzny jedynie kolorem skóry niewolników. Chłopi są mordowani, dochodzi do krwawych buntów, krwawo tłumionych. Szczególnie w Francji. Zabawy szlacheckie i pańszczyźniany but doprowadzi do pogorszenia się sytuacji tej monarchii w przyszłości.
Tymczasem w Ameryce Północnej dochodzi do przełomu - przeciwko panom brytyjskim buntuje się kolonia Massachusetts, do której dołącza się 12 pozostałych. 4 lipca roku Pańskiego 1776 podpisana została deklaracja niepodległości tychże 13 kolonii i złączenia ich w federację nazwaną Stanami Zjednoczonymi. Monarcha francuski, Ludwik XVI Burbon, postanawia wesprzeć kolonialnych rebeliantów przeciwko Anglii, natomiast Józef II Habsburg wspiera Anglików przeciwko Francuzom. Imperator Krzysztof, mimo wykazywania zainteresowania konfliktem, nie miesza się w niego. W konflikt natomiast miesza się białoruski szlachcic, Tadeusz Kościuszko, który chcąc zyskać na doświadczeniu wojskowym wybiera się na tymczasową emigrację, by wspomóc armię Jerzego Waszyngtona. Szlachta imperialna sprzedaje walczącym w Ameryce Północnej broń - zarówno Brytyjczykom, jak i Trzynastu Koloniom. Finalnie rebelianci wygrywają.
Imperator Krzysztof I i jego otoczenie zostaje zainspirowane pomysłem utworzenia ustawy, która będzie najwyższym aktem prawnym w państwie, tzw. konstytucji. Szlachta nie jest jednak co do tego przedsięwzięcia przekonana. Nie udaje się też prokonstytucjonalistom do tego przekonać.
Z Bożej Łaski Imperator Wielu Narodów, Król Polski, Litwy, Łotwy, Finlandii, Szwecji, Norwegii, Islandii, Rusi Białej, Rusi Złotej i Rusi Nowej, pan Stepu Złotego, Stepu Białego, Stepu Wielkiego, Czerkiesji, Czeczenii, Osetii, Dagestanu, Permu i Syberii, Krzysztof I Czartoryski, umiera 3 marca roku Pańskiego 1787.

Boże Narodzenie roku Pańskiego 1787. Syn Krzysztofa Czartoryskiego, Kazimierz, zostaje koronowany na imperatora. Tym samym po wielu miesiącach odradza się kwestia konstytucji. Stronnictwo prokonstytucyjne twierdzi, iż najwyższy akt prawny pozwoliłby utrwalić równy rozkład władzy między imperatora i Sejm oraz ulepszyć funkcjonowanie państwowych instytucji, w tym zreformowanego przez prababkę Kazimierza sądownictwo. Szlachta boi się jednak o utratę wpływów. Trwają rozmowy.
Tymczasem w Francji, targanej intrygami szlacheckimi i wysokimi podatkami nałożonymi na niższe stany, rozpoczynają się reformy, które jednak nie czynią polepszenia sytuacji, a pogorszenie jej. Chłopstwo i mieszczaństwo, wykończone poddaństwem i podatkami, wywołuje bunt. Masy chłopsko-mieszczańskie oblegają parlament. Wojsko jest podzielone - jedni dołączają do strony zbuntowanej, drudzy pozostają lojalni królowi. Dochodzi do potyczek. Siły buntowników zyskują na sile, aż w pewnym momencie część możnowładców dostaje się w ręce chłopskie. Wyprowadzona zostaje przed parlament gilotyna. Padają na ziemie władcze głowy.
NASTAJE REWOLUCJA.
Obraz ten jest wstrząsający. Kazimierz postanawia to wykorzystać w propagandzie prokonstytucyjnej, głosząc:
Jeżeli nie dojdzie do mądrych reform, dojdzie do pogromu na wzór francuskiego!
Szlachta się przeraża. Część z nich przekonuje się do wprowadzenia konstytucji, aż w końcu Sejm zgadza się na te przedsięwzięcie.
3 maja roku Pańskiego 1795, Kazimierz V Czartoryski, w towarzystwie swego najbliższego otoczenia oraz Sejmu, podpisuje akt uchwalenia Konstytucji Imperium Narodu Polskiego, Litewskiego, Łotewskiego, Finlandzkiego, Szwedzkiego, Norweskiego, Islandzkiego, Białoruskiego, Złotoruskiego, Noworuskiego, Stepu Złotego, Stepu Białego, Stepu Wielkiego, Czerkiesji, Czeczenii, Osetii, Dagestanu, Permu i Syberii, nazwaną w przyszłości Konstytucją Trzeciego Maja.

W drugim poście będziecie mieli drugą część tego, więc cóż...
submitted by MiPiSad to u/MiPiSad [link] [comments]


2019.05.27 16:59 Kacu5610 Kuba Wątły: Eksperyment pod nazwą "Polska" nie udał się

https://www.facebook.com/KubaWatlyTV3/posts/412566012660929?__tn__=-R
"Jesienią będzie tak: Po 101 latach, eksperyment pod nazwą "Polska" nie udał się. Nie ma co się czarować. Nasza historia pokazuje, że brak Polski to nie jest żaden wieki dramat, bo tu i ówdzie zapisano coś nt nie jednego, przypadkowego rozbioru Polski, ale trzech zaplanowanych tego typu operacji, doglądanych z wewnątrz przy pomocy tych co na zewnątrz, a nie odwrotnie jak chcą niektórzy.
Może czas zatem zakończyć to nieudane pasmo inicjatyw w środku Europy i zgodnie z naturalną linią podziału: to co na zachód od Wisły idzie do Niemiec, a to co na wschód od niej tam, gdzie w sumie już jest, czyli do matki Rosji. Była już wtedy stolica, zostaje czymś na kształt 'Warszawy Zachodniej'. Niemcy i Rosja mają powód do zacieśnienia pokojowej współpracy, bo po 101 latach, faktyczny powód ich ciągłych napięć, czyli tereny rolnicze w środku Europy, zamieszkane w połowie przez pijących coraz więcej wódy krzykliwych chłopów, są wreszcie oaza rolnictwa dla obu państw. To po zachodniej stronie używa co prawda maszyn rolniczych zamiast ludzi w charakterze pługa, ale to jedna z nieistotnych różnic, wszak chłopi na wschodzie Wisły nie mają nic przeciwko bo dostają więcej wódki.
Ale do rzeczy: może trzeba rozpisać referendum? Ale nie w sprawie kolejnego rozbioru Polski, tylko naturalnej i nieodwracalnej konsekwencji 101 lat nieudanych eksperymentów ze sztuczną państwowością, która wiele setek lat temu, w sposób pokojowy, doszła do krańca możliwości swojego istnienia. I wtedy naprawdę wszyscy będą zadowoleni, bo każdy będzie żył w warunkach, które mu odpowiadają, z władzą która w pełni to rozumie i sąsiadami, którzy na zachód od Wisły podzielają wspólne wartości, a na wschód od niej, czasami dzielą się flaszką.
Ja zostanę oczywiście w Warshau, choć będę miał dość daleko do Stolicy. Ale są przecież szybkie, niemieckie pociągi. No i wreszcie żarcie od Turka będzie naprawę dobre, bo takie jak w Berlinie.
Co państwo na to?
#Edit: Oczywiście kochane nasze Prusy Wschodnie, wracają wtedy do macierzy!
✊Wesprzyj przestrzeń wolnego słowa!✊ Szczegóły projektu "#MediumObywatelskie": https://patronite.pl/fundacjaobywatelska"
submitted by Kacu5610 to Polska [link] [comments]


2018.10.03 08:07 SoluriX Infopiguła 01-02.10

Najważniejsze wydarzenia w pigułce - dwa dni w kilkanaście minut. Obraz zachodzących zmian w Polsce i na świecie.
POLSKA 1. Polscy siatkarze 2. raz z rzędu mistrzami świata pokonując w finale Brazylię 3:0. Prezydent Duda nagrodził zawodników Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla polskiego sportu. Z kolei Bartosz Kurek wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju. Siatkarze otrzymają 200 tys. $ do podziału, dla porównania piłkarze za blamaż otrzymali 9,5 mln - PAP
  1. 20 tys. mundurowych protestowało w Stolicy. Złożono petycję do Premiera i Prezydenta. Policjanci domagają się obniżenia wieku emerytalnego, płatnych nadgodzin, wyższych płac o 900 zł/m-c od stycznia odrzucając propozycję Rządu - 650 zł. Strażacy z kolei m.in. chcą nadgodziny płatne 100%, a nie 60%. Służby chcą pełnopłatnych zwolnień chorobowych, podwyższania emerytur przez pracę w innych zawodach po przekroczeniu wieku emeryt. Przestrzegają przed zawaleniem się systemu, bo brakuje chętnych do pracy w służbach ze względu na złe warunki. Rząd powoli ulega żądaniom. Min. Brudziński podkreśla: policjant w poł. 2019 zarobi średnio 1100 zł więcej niż w 2015 - TVN24
  2. Prezes Kaczyński w Bydgoszczy: liberalizm nie służy społeczeństwu, daje przewagę niektórym grupom, służy układowi. Jeżeli ktoś go głosi nie służy temu miastu i tej ziemi, służy "różnym interesom", układowi. Jeśli ktoś jest za interwencjonizmem to służyć może i chce całemu społeczeństwu, walczyć z patologiami - TVN24
  3. Panujące od 3 lat zasady, że fiskus ma rozstrzygać wątpliwości na korzyść podatnika są martwe. Stało się tak tylko w 3 przypadkach. Urzędnicy po prostu przestali miewać wątpliwości, są poza 3 przypadkami zawsze pewni braku racji przedsiębiorcy - Rzeczpospolita
  4. Lekarze z Polskiej Federacji Stow. Chorych Na Astmę i Alergię: w ost. roku z powodu smogu w PL zachorowało kilkaset tys. os., a zmarło 11 tys. Choroby to: astma, nadciśnienie, katar, nowotwory płuc - Rmf 24
  5. Rząd przyjął projekt ustawy o grobach weteranów walk o wolność i niepodległość Polski, która "nakazuje poszukiwanie i pielęgnowanie" grobów bohaterów. Zakłada powstanie spisu takich grobów oraz powołanie funduszu (w ramach IPN), którego celem będzie finansowanie ich opieki i remontów - PAP
  6. Dzięki staraniom BBN, szczątki adm. Józefa Unruga i jego żony Zofii zostały przetransportowane z Helu na pokładzie okrętu ORP Kraków i spoczęły na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni. Unrug, który m.in. dowodził w '39 r. obroną polskiego wybrzeża zmarł w '73 r. we Francji i został pochowany na cm. w Montresor - PAP
  7. Poznański Sąd Apelacyjny uprawomocnił wyrok dla Tow. Chrystusowego 1 mln zł odszkodowania i 800 zł miesięcznie dożywotniej renty dla kobiety gwałconej w dzieciństwie przez należącego do tej org. ks. Romana B. TCh zapowiada kasację do Sądu Najwyższego - PAP
  8. Komisja weryfikacyjna: decyzje ws. nieruchomości przy ul. Skorupki 6 i Otwockiej 10, naruszyły prawo; m.in. nie ustalono posiadania ich przez dotychczasowych właścicieli/następców prawnych, a przeniesienie roszczeń było rażące sprzeczne z interesem społ. Z kolei nieruchomości przy Skorupki 6 zostały nabyte za 3% realnej wart. - PAP
  9. Min. Infrastruktury przygotowało projekt noweli - usunięcie adresu zamieszkania z prawa jazdy. Cel: dostosowanie do wyroku TK, który uznał za niezgodne z konstytucją wymóg zmiany dokumentu (w tym koszty) w przypadku każdej zmiany zamieszkania - Forsal
  10. Szef PSL W. Kosiniak-Kamysz zdementował jakoby rozważał koalicję z PO: "to, że rozmawiam z G. Schetyną, nie znaczy, że dochodzimy do ustaleń" - PAP
  11. Decyzją warszawskiego Sądu Rejonowego prokuratura zbada powody, dla których Fundacja Lux Veritatis (TV Trwam i Radio Maryja) odmówiła Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska udzielenia info publiczne o wydatkach środków publ. Początkowo uznano, że fundacja nie działała umyślnie, jednak tym razem sąd przychylił się do zażalenia aktywistów - Press
  12. K. Słowiński przew. bydgoskiego KOD uderzył lokalnego radnego B. Dzakanowskiego megafonem w twarz, gdy ten stanął w obronie obrażanej przez Słowińskiego kobiety tuż przed spotkaniem z M. Morawieckim. Sprawą zajmie się prokuratura, Słowiński odmawia komentarza - TVP Info
  13. Sztab R. Trzaskowskiego jako jedyny nie podpisał porozumienia ws. zasad debaty kandydatów na prez. stolicy, mimo, że to właśnie on miał być jej organizatorem - TVP Info / Twitter
  14. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał kelnera Jarosława G. winnego kradzieży obrazu "Gęsiarka" z Kancelarii Prezydenta skazując go na 3 lata w zawieszeniu i 3 tys. zł grzywny nie dając wiary wyjaśnieniom, jakoby kupił obraz za 100 zł pod stołeczną Halą Mirowską - PAP
  15. A. Sapkowski, autor Wiedźmina, domaga się do CD Projekt co najmniej 60 mln zł ponad to, na co umówił się ze spółką. Wg autora firma osiągnęła zbyt wysokie korzyści przy eksploatacji utworu względem zapłaty Sapkowskiemu. CDP uważa żądanie za bezpodstawne, Sapkowski sam przystał na wcześniejsze warunki - PAP
  16. Prezydent Duda dla "Sieci": przez "gęsty kalendarz" referendum ws. konstytucji nie będzie poruszane przez najbliższych kilkanaście miesięcy - PAP
  17. Polska przegrała z Niemcami 0:1 w finale MŚ piłki nożnej 6-osobowej zajmując w turnieju 2. msc - TVP Sport
  18. Min. Infrastruktury Andrzej Adamczyk, jedyny minister, który stał się magistrem już po otrzymaniu tzw. teki konsekwentnie odmawiał dziennikarzom podania szczegółów, czy tytułu pracy dyplomowej w Społecznej Akademii Nauk w Olkuszu. Teraz chce go do tego zmusić Woj. Sąd Admin. w Łodzi uznając, że wykształcenie ministra jest info publiczną. Uczelnia składa kasację do NSA - Fakt
  19. Krzysztof Piątek (Genua, włoska Serie A) na razie z 8 strzelonymi bramkami najskuteczniejszym strzelcem czołowych lig Europy - Futbol Total
  20. Rząd wycofuje się z wielu zapisów ustawy o ochronie zwierząt. Psy dalej będą na łańcuchach, tyle że min. 5 m jak głosi nowela, nie będzie likwidacji ferm zwierząt futerkowych - Śledczy24
  21. Posłanka PiS Joanna Lichocka, członkini Rady Mediów Narodowych zdradza: ustawa dekoncentrująca media jest już gotowa, poczeka jednak na dogodny politycznie moment, bo może wywołać nowy duży konflikt z UE. Wyraziła przekonanie, że choć projektu nie czytała, to jest on bardzo dobry i poważny. Ustawa ma wprowadzić zachodnie standardy, ale może nie spodobać się "wydawnictwom niemieckim i szwajcarskim" - Wirtualne Media
  22. Poseł PO Sławomir Nitras pogroził sądem dziennikarzowi Witoldowi Repetowiczowi, gdy ten przytoczył z przeszłości jego krytykę polskiej pomocy dla uchodźców na Bliskim Wschodzie - wPolityce
  23. Polscy piloci balonów Mateusz Rękas i Jacek Bogdański zwyciężyli najbardziej prestiżowy konkurs w tej dyscyplinie - puchar Gordona Bennetta. W 50h przelecieli 1145 km i wylądowali pod Ostródą - Facebook
ŚWIAT 1. Bilans zabitych w piątkowym trzęsieniu ziemi i następującym po nim tsunami, które nawiedziły indonezyjską wyspę Celebes wzrósł z 844 do 1234 os. Żywioł zniszczy doszczętnie >1700 domów - PAP
  1. Min. transportu Polski, Czech, Słowacji i Węgier (V4) podpisali wspólną deklarację o budowie kolei dużych prędkości łączącą stolice tych krajów. Zapowiedziano powstanie grupy roboczej przygotującej studium wykonalności projektu m.in. oszacowanie kosztów - PAP
  2. Słowacja: 4 os. aresztowane w zw. z zamordowaniem w lutym dziennikarza śledczego J. Kuciaka, co wywołało w kraju kryzys polityczny. Wg mediów jest wśród nich morderca - b. policjant Tomasz Sz. 3 os. odwołały się od decyzji ws. aresztowania, co oznacza, że ich sprawą zajmie się SN. Sprawca otrzymał za zlecenie 70 tys. euro - PAP
  3. Wg Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka dysponującego własną siecią informatorów, w ciągu 3 lat Rosjanie zabili w Syrii 18,1 tys. os., w tym 8 tys. cywilów (3135 kobiet i dzieci) - PAP
  4. Macedonia: 90,8% głosujących w niedzielnym referendum opowiedziało się za zmianą nazwy kraju na "Republika Macedonii Północnej". Nie osiągnięto wymaganej frekwencji 50% (głosowało 43,57%), jednak premier wezwał nacjonalistyczną opozycję do uszanowania "demokratycznej woli obywateli", grożąc, że w przeciwnym razie kraj czekają przedterminowe wybory jeszcze w tym roku - PAP
  5. Kanada, USA i Meksyk porozumiały się ws. "nowej, zmodernizowanej umowy handlowej na XXI w." Kanadzie udało się m.in. wynegocjować ochronę rodzimej branży kulturalnej i mediów kosztem otwarcia chronionego dotychczas rynku mleczarskiego (o co zabiegał Trump). USA z kolei zniosą cła na import stali i aluminium, oraz nie nałożą ceł na kanadyjskie samochody i części poniżej określonej kwoty - PAP
  6. Hiszpania: 43 os. ranne, w większości policjanci, którzy bronili dostępu do katalońskiego parlamentu w Barcelonie przed tłumem domagającym się proklamowania niepodległości regionu. Hiszpańskie władze uznają szefa regionalnego rządu, Q. Totrrę, współwinnym zamieszek, gdyż zachęcał manifestantów do "naciskania" - PAP
  7. J-C Juncker stwierdził, że planowany włoski deficyt budżetowy może wpędzić Włochy w kryzys podobny do greckiego. Wicepremier Włoch L. Di Maio uznał to za cios poniżej pasa oraz chęć obalenia jego rządu, przez - jego zdaniem - członków KE reprezentujących Macrona, czy Merkel. Wicepremier Salvini: UE nie ma czego szukać we Włoszech ze swoją krytyką. "Nie obchodzi mnie opinia UE, zrobię co zechcę" - dodaje
  8. Wg hiszpańskiego dziennika "El Espanol" dżihadyści IS i Frontu An-Nusra zwerbowali do walk na Bliskim Wsch. 223 Hiszpanów, w tym 23 kobiety i 4 niepełnoletnich. Działania na ogół prowadzili na portalach społ., głównie na FB - PAP
  9. Twórca internetu Tim Berners-Lee w tym tygodniu ma uruchomić startup Solid mający zdecentralizować internet w myśl swego marzenia w którym ludzie kontrolują swoje dane a internet jest darmowy i otwarty - NPV
  10. Wicepremier Włoch M. Salvini chce w trybie pilnym wnieść pod obrady Rady Ministrów projekt chemicznej kastracji zboczeńców po gwałcie imigranta na 70-latce z Mediolanu - Il Giornale
  11. Syria: z zainicjowanej w ub. roku akcji "Otwarte Szpitale" - czyli darmowa opieka zdrowotna dla ofiar wojny w 3 katolickich szpitalach - skorzystało już >10 tys. os., z których 95% to muzułmanie
  12. W zw. nagraniem pokazującym jak w węgierskim konsulacie w obw. zakarpackim wręczane są paszporty Węgier Ukraińcom, ukraińskie MSZ zapowiada wydalenie tamtejszego konsula, jeśli Budapeszt sam go nie odwoła do końca tyg. Wg Kijowa próbuje on zdestabilizować region - PAP
  13. Ukraina zapowiedziała budowę na wybrzeżu M. Azowskiego bazy marynarki wojennej m.in. w celu ochrony przed rosyjską aktywnością w akwenie i umożliwieniem sobie reakcji na jej ew. prowokacje - PAP
  14. Tureckie służby wydały nakaz aresztowania 417 os. podejrzanych o wytransferowanie na >28 tys. amerykańskich kont 2,5 mld lirów (ok. 1,5 mld zł), za które mieli otrzymać prowizję. Wg tureckich władz to próba osłabienia gosp. i finansowego bezpieczeństwa Turcji - PAP
  15. J. P. Allison i T. Honjo laureatami Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii za "odkrycie terapii przeciwnowotworowej przez zwolnienie hamulców reakcji immunologicznej" otrzymując 9 mln koron szwedzkich (ok. 870 tys. €) do podziału. Naukowcom udało się "zmobilizować" układ odpornościowy do zwalczania komórek nowotworowych, odblokowując jego wrodzone mechanizmy. Organizm sam radziłby sobie ze zmienionymi komórkami, gdyby te go nie "oszukiwały" - PAP
  16. Wlk. Brytania, "wojna" ideologiczna między transwestytami, a feministkami, które nie chcą uznać ich za pełnoprawne kobiety. Transwestyci oskarżają feministki o bycie grupą nienawiści, a 1 z nich został nawet skazany za pobicie feministki - BBC
  17. Japońscy naukowcy wynaleźli nowy rodzaj metalu, który wytrzymuje w bardzo wysokich temperaturach 1600 stopni. Może być stosowany w turbinach gazowych elektrowni, czy silnikach odrzutowych - Nature
  18. Facebook przyznał rację naukowcom, których śledztwo wykazało, że portal sprzedaje numery telefonów uzyskane od użytkowników w ramach polit. bezpieczeństwa, wskutek instalacji Messengera, czy synchronizacji kontaktów - Gizmondo
  19. Wlk. Brytania, Telford. The Sun przytacza historię 19-l. kobiety, która od 12 roku życia przez 4 lata została zgwałcona przez 70 Pakistańczyków spośród których tylko 1 trafił za kraty na 3,5 roku. Kobieta domaga się sprawiedliwości, by sprawcy przestali to robić innym dziewczynkom
  20. Po 10 latach naukowcy opracowali skórę w sprayu dla ciężkich przypadków oparzeń zamiast przeszczepu. Spryskanie pokrywa spaloną powierzchnię ciała cienką warstwą komórek, które odrastają i leczą ranę. Spray o nazwie ReCell powstaje z pobranego fragmentu skóry - NBC News / Human 2.0
  21. Francuski państwowy producent czołgów GIAT zapłacił 6.5% prowizji biznesmenowi ze Zjedn. Emiratów Arab., by ten skorumpował niemieckich urzędników celem uchylenia zakazu sprzedaży broni na Bliski Wschód. Tak dograno kontrakt na dostawę 388 czołgów Leclerc z niemieckimi silnikami - Wikileaks
  22. Rosyjski dziennikarz Siergiej Kaniew ujawnia, że rosyjski agent A. Czepiga zidentyfikowany jako zamachowiec na życie Skripala dowodził operacją wywiezienia do Rosji byłego prezydenta Ukrainy W. Janukowycza - PAP
  23. Indie, odkryto skalne rysunki sprzed kilkunastu tys. lat nieznanej dotąd cywilizacji ukryte pod warstwą błota i ziemi. Przedstawiają one ludzi, zwierzęta i rysunki geometryczne. W tym nosorożce i hipopotamy, które nie występowały na tym terenie, więc ludzie ci mogli przybyć z Afryki - WP
  24. Papua Nowa Gwinea, sfotografowano kangura nadrzewnego Wondiwoi, uznanego za wymarłego od 1928 - National Geographic
ŚWIAT A POLSKA: 1. Hiszpański sąd wysłał do Sądu Okręgowego w Rzeszowie szereg zapytań o niezależność sądów, bo nie jest pewny czy może wydać Polsce Hiszpana poszukiwanego Europ. Nakazem Aresztowania. To wynik wyroku TSUE z końca lipca, mówiącego że każdy sąd w UE musi sam zdecydować, czy polski sąd zapewni sprawiedliwy proces - Onet
  1. Niemcy, Polska 56-l. śpiewaczka operowa z Moguncji mieszkająca 30 lat w Niemczech miała zostać napadnięta przez 3 bojówkarzy Antify po udziale w demonstracji przeciw przemocy. Napastnik miał do niej krzyczeć - ty polska dz…o (posiadała polską flagę) i rzucił w kierunku nadjeżdżającego auta, które wyminęło kobietę
  2. Dyrekcja szkoły średniej w Londynie przeprasza za obraźliwe uwagi nt. imigrantów z Polski w pomocy naukowej do geografii, wg której Polacy są przyczyną bezrobocia Brytyjczyków i nie płacą podatków. Wg danych rządowych przeciętny imigrant z UE wpłaca do budżetu więcej niż przec. Brytyjczyk - Rmf 24
POZYTYWNE INFO Orlen przejął 100% czeskiego koncernu petrochemicznego Unipetrol. Zwiększy tym samym produkcję i znaczenie w Europie, zyskał ponad 400 czeskich stacji paliw Benzina - Business Insider
pozdrawiamy
Drago&Sou
submitted by SoluriX to Polska [link] [comments]


2016.09.24 20:44 psota [Serious] Ile prawdy w opowieszci pra-dziadka? Znalazlem ten tekst i nie znajac sie za dobrze w historii Polski nie wiem czy ten tekst jest poparty na faktach czy fikcyjny: (z gory przepraszam za moj Polski...)

Urodziłem się z ojca Klemensa i matki Józefy z domu Kaufman w roku 1900. Jak wiem z opowiadań ojca, mój pradziad ze strony ojca pochodził z Łotwy Kiedy w 1828 roku w Warszawie rządził brat cara Konstanty, mój pradziad był carskim generałem brygady. Kiedy w Stolicy Polski Warszawie wybuchło powstanie , mój pradziad dostał rozkaz od cara Rosji aby wyruszył przeciw powstaniu, czemu sprzeciwił się. W związku z powyższym skazano go na25 lat łagrów na Syberii po pozbawieniu go stopniów i dystynkcji. Został pozbawiony wszelkich praw, zlicytowano mu jego majątek. Po pięciu latach na Syberii przy pomocy przyjaciół udało mu się uciec z łagru. Przybył do Wilna pod zmienionym nazwiskiem na Jakimow. Kiedy zorientował się, że Moskale są na jego tropie, uciekł do Grodna. Z Grodna już rodzina z moim ojcem, dziadkiem, babcią, 4-ma braćmi i dwiema siostrami przenieśli się do Białegostoku . Mój ojciec był pierworodnym synem swego ojca a mego dziadka. U mego ojca było jeszcze trzech jego braci a moich stryjów: Franek, Antek i Grzegorz. Gdy ten ostatni odchodził z powodu uchylania się od służby wojskowej na Syberię(gnali ich na piechotę, bo nie było dla nich transportu),ja miałem dopiero 4 lata i strasznie za nim płakałem bo był dla mnie bardzo dobry. Od tej pory więcej go nie widziałem. Podobno miał jakiś wypadek i już nie wrócił z zesłania. Ojciec mój nauczył się murarki i brał udział w budowie kościoła Farnego w Białymstoku(gotyckiego). Gdy miałem około 5-ciu lat w Rosji była rewolucja przeciw carowi. W tym powstaniu w roku 1905 brał udział mój ojciec Klemens . Po rewolucji ojciec powrócił do domu. Pamiętam chodziliśmy razem do tego kościoła budowanego przez Niego , jeszcze był nieukończony, były w nim rusztowania lecz odprawiały się nabożeństwa. Kiedy wracaliśmy z kościoła Kozacy na koniach śpiewali swoje kozackie melodie. Gdy w 1918 roku brałem udział w rozbrajaniu Niemców a w 1919 wcielono mnie do armii polskiej 13 Pułku Strzelców I Dywizji Litewsko-Białoruskiej i wysłano na front, nie umiałem czytać, ani pisać. Do mamy pisali za mnie moi koledzy. Oni też czytali listy od mamy. Było mi bardzo wstyd, dlatego postanowiłem, że będę się uczył u kolegów, na co oni przystali. Udzielali mi więc lekcji, a ja postanowiłem, że nie będę ustawał. I tak zostałem samoukiem, dlatego przepraszam, że nie zawsze pismo moje jest poprawne gramatycznie. W 1920 roku, gdy dostałem się do niewoli sowieckiej pod Witebskiem była już wiosna. Gdy 20 listopada 1920 roku wróciłem z niewoli , byłem goły i bosy i brodziłem po kolana w śniegu. U mamy było nas 7-mioro dzieci. Ojciec został aresztowany przez Niemców . Zabrali Go na przymusowe roboty do pracy w lasach Hajnówki. Jeszcze nie było tam miasta, jedzenie było marne, bez jakiegokolwiek mięsa, tylko kartofle i brukiew. Ojciec więc 4-rokrotnie uciekał i trzykrotnie go Z w 1917 roku. Kiedy ja wracałem z niewoli sowieckiej, nie chcieli mnie wpuścić do domu. Ponieważ tak byłem zmieniony , oraz już wcześniej zostałem pochowany. Kiedy Bolszewicy szli na Warszawę, były wielkie boje pod Białymstokiem i matka wśród trupów „poznała” mnie i pochowała. Miałem nawet swój grób i kwiaty. W Białymstoku mieszkaliśmy przy ul Cygańskiej. „Dodatek”
submitted by psota to Polska [link] [comments]


2016.09.19 22:45 ben13022 Włodzimierz Cimoszewicz: Możliwa jest Polska bez Platformy [Wywiad]

W przypadku PO widzę trzy analogie z samounicestwieniem SLD – mówi były premier.
Rz: Jaki finał powinna mieć sprawa reprywatyzacji w stolicy?
Włodzimierz Cimoszewicz, były marszałek Sejmu, premier, szef MSZ i minister sprawiedliwości: Po pierwsze, trzeba w końcu przyjąć odpowiednie regulacje prawne. W poprzedniej kadencji parlamentu zrobiono krok w tym kierunku, ale nie jest to pełne rozwiązanie. Po drugie, należy zbadać poważniejsze przypadki reprywatyzacji ostatnich lat i jeśli doszło w nich do przestępstw, np. korupcji lub do umyślnego wprowadzenia władz Warszawy w błąd, przeanalizować możliwości unieważnienia wcześniejszych decyzji. Po trzecie, jest praca dla prokuratury.
Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna podać się do dymisji?
Grzegorz Schetyna przejął kontrolę nad Warszawą. Gronkiewicz-Waltz zgodziła się pod jego naciskiem na dymisję wiceprezydentów: Jarosława Jóźwiaka i Jacka Wojciechowicza.
PO powoli podąża drogą samounicestwienia SLD? Dojdzie do rozpadu i podziału partii?
Polska bez PO jest możliwa?
Jan Śpiewak wyrasta na poważnego gracza na lewicy wraz ze stowarzyszeniem Miasto Jest Nasze?
Czy Grupa Wyszehradzka może przejąć inicjatywę w UE?
Jarosław Kaczyński i Viktor Orban wyrastają na nowych liderów UE?
Czy UE potrzebny jest nowy traktat, o czym mówi prezes Kaczyński i którego przygotowanie zapowiedział?
Jak pan ocenia podróż ministrów do Anglii po zabójstwie Polaka?
Wybiera się pan na „Smoleńsk"?
Dlaczego?
Mówi się, że mają być upublicznione dokumenty w sprawie spotkania Donalda Tuska z Władimirem Putinem na sopockim molo. Czy były premier może być wkrótce pociągnięty do odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków w sprawie przygotowania wizyty PLK w Smoleńsku?
Jak wygląda sytuacja Tomasza Arabskiego?
Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki poinformował, że złożył wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędzi, która prowadzi cywilny proces o ochronę dóbr osobistych, wytoczony mu przez posła PO Roberta Kropiwnickiego. Opozycja uważa, że Jaki powinien przestać być wiceministrem, ponieważ szantażuje sędziego. Jaki twierdzi, że ma prawo komentować wyroki. Czy przekroczył swoje uprawnienia?
Zmiany obejmą także zasady postępowania dyscyplinarnego. Dobra zmiana?
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.09.13 11:42 ben13022 Tylko frajerzy wierzą w demokrację. Ziemowit Szczerek podróżuje po Rosji.

Geopolityka przeżywa swój renesans - można zacząć się martwić o losy świata. W Rosji zieje z każdej strony. Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów cyfrowej Wyborczej Jadę z Sankt Petersburga na południe, do Nowogrodu Wielkiego. Dawnej stolicy nowogrodzkiej Rusi, kupieckiego państwa, które w obiegowej opinii robi za coś w rodzaju rosyjskich demokratycznych Aten - zakładając, że Moskwa to zamordystyczna, wojskolubna Sparta.
"Co by było, gdyby to Nowogród zjednoczył Ruś, a nie Moskwa?" - to jeden z ulubionych rosyjskich tematów rozważań "co by było, gdyby". Coś jak polskie "co by było, gdyby Polska wygrała z Hitlerem w 1939 roku?" czy "co by było, gdyby nie było zaborów?".
Nowogród, piszą jego apologeci, był republiką. Bogatą i cywilizowaną, w której już w XV wieku działały wodociągi, a poziom analfabetyzmu był niski jak nigdzie indziej w szeroko pojętej okolicy. Mieszkańcy nie mówili o nim po prostu Nowogród, nazywali go Nowogrodem Wielkim. Albo nawet Panem Nowogrodem Wielkim.
Jego obywatele byli handlarzami kontaktującymi się ze spokojną, rzeczową Skandynawią, a nie zdobywcami z rozmytych granic azjatyckich pustkowi. Gdyby to Nowogród podbił Moskwę, Rosja byłaby innym krajem. Tak się mówi. Wolnym, silnym i odpowiedzialnym.
Ale tak nie było. Nowogród czuł na plecach, od wschodu, coraz gorętszy oddech rosnącej w siłę Moskwy. Słyszał powarkiwania. Próbował się ratować, między innymi zwracając się o pomoc do polsko-litewskiego państwa, ale nic z tego nie wyszło - w 1478 roku armie Iwana III Srogiego zdobyły miasto i zniosły jego ustrój. Niecałe 100 lat później Moskwa zadała drugi cios: Nowogród najechał kolejny Iwan, tym razem Groźny, masakrując mieszkańców.
To był koniec bałtyckiej, zamożnej Rusi.
Autobus nazywa się Golden Dragon. Wolno się wlecze przedmieściami Petersburga, a ja patrzę, jak faceci z elektrycznymi kosiarkami ścinają trawę przy świeżutkich chodnikach. Jadę i patrzę na kraj wyasfaltowany, przystrzyżony i wymalowany grubą warstwą farby - bo w ten sposób, od Mołdawii, przez Ukrainę i Białoruś, po Rosję - przeprowadza się rewitalizację. Tak działa słynny deal władzy z ludem: my dajemy wam poczucie, że dbamy i się opiekujemy, a wy nie ładujecie się nam do poważnych spraw, między polityczną wódkę a gospodarczą zakąskę.
W autobusie czytam książkę, którą kupiłem na dworcu. O geopolityce, bo teraz wszyscy w Rosji interesują się geopolityką. Nie tylko w Rosji zresztą.
A gdy geopolityka przeżywa renesans - można zacząć się martwić o losy świata. W Rosji geopolityka zieje z każdej strony: z wystaw księgarni, z rozmów w kawiarniach. To, co kupiłem, to geopolityka dość brukowa, by nie powiedzieć - szmatława. Autor nazywa się Nikołaj Starikow i chciałem go poczytać, bo z tego, co wiedziałem, reprezentuje punkt widzenia przeciętnego taksówkarza, urzędnika, efesbeka, emeryta - czy innego speca od geopolityki, historii i ekonomii.
Geopolityk Starikow pisze na przykład tak: "Geopolitycznych graczy na planecie jest czworo: USA plus Wielka Brytania (Anglosasi), Europa z Niemcami i Francją na czele, Chiny i Rosja. Światowy hegemon właściwie podporządkował sobie wszystkich Europejczyków, których suwerenność jest skrajnie ograniczona. Amerykańskie bazy wojskowe w Niemczech stoją jak wkopane w ziemię, podczas gdy nasza armia z Niemiec już dawno wyszła. Przed kim USA bronią dziś Niemców? Przed Polską, członkiem NATO? A może przed członkiem NATO - Francją? Odpowiedź jest oczywista: armia USA chroni w Niemczech interesy USA".
  • Dziesięć minut przerwy! - ryczy szofer i zatrzymuje się na parkingu pod motelem połączonym z restauracją.
Chcę skorzystać z restauracyjnej toalety, ale komisyjnie odmówiono wydania mi klucza, bowiem kupiłem tylko pierożek z grzybami, a to za mało, by stać się pełnoprawnym klientem. Zasugerowano toaletę publiczną bądź krzaki. Zlitowano się jednak w końcu nade mną, dała o sobie znać słynna rosyjska dusza, i wpuszczono.
Sikam, patrząc to na wszechrosyjski napis upraszający klientów o niewrzucanie zużytego papieru toaletowego do sedesu, to na stojące obok pudełko pełne obesranej bumagi.
W Nowogrodzie świat już inny. Tu już nikt nic nie kosi ani nie maluje, a bloki się rozłażą jak wszędzie w Poradziecji. A w powietrzu unosi się ciągłość. Przy ul. Petersburskiej wznoszono taki sam budynek jak te z 50. i 60. lat, które stały obok. Z jednej strony stoją dźwigi, z drugiej na balkonie wisi już pranie, a starsza kobieta idzie w stronę drzwi objuczona siatami, jak było przed wiekami, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.
W miejskim autobusie jakaś pani ochrzania bileterkę, że zbyt szybko do niej podeszła.
  • Jeszcze nie usiadłam! - krzyczy.
Bileterka cichym, nienawistnym głosem informuje ją, że jest głupia i że jeśli biletu nie kupi, wezwie policję. Po chwili na bileterkę wrzeszczy cały autobus. Kierowca nie określa się po żadnej ze stron: co jakiś czas wychyla głowę z szoferki, krzycząc, że ma kij i zaraz może go użyć.
Facet, który zagadnął mnie w autobusie, widząc, że czytam Starikowa, ma na imię Dima. Zagadnął, bo sam też czyta Starikowa. I się z nim entuzjastycznie zgadza. Stereo: Starikow pcha mi się do głowy przez oczy, a Dima przez uszy. Wysiedliśmy, a on ciągle opowiada. Że wszystkie te "gówniane wartości", którymi kieruje się Zachód, to gra. Dima twierdzi, że przeznaczeniem Rosji jest porozumienie z Niemcami i Chinami, i wspólne rzucenie wyzwania USA.
Dima gada i gada, a ja zapytałem go o Nowogród: czy nie szkoda mu, że podbiła go Moskwa? Historia mogła być zupełnie inna.
Dima mruga oczami i ścisza głos. - Moskwa celowo próbuje upokorzyć Nowogród - syczy. - Żeby jego potęga już nigdy nie wzrosła!
  • Serio? - pytam, patrząc na Dimę, obawiam się, jak na idiotę.
  • Jasne! - odpowiada. - Zobacz, jaka tu bieda! I jak trudno dojechać, mimo że Nowogród przy głównej drodze Petersburg - Moskwa! A do Moskwy jeden pociąg, do Pitra kilka, kilka autobusów na krzyż... I teraz my - biedna, mała prowincja, a Moskwa - ot, stolica! Ale, przyjacielu, Moskwa trzyma nas pod butem, bo się nas boi!
  • Ale - pytam skołowany - czego się boi? Tradycji nowogrodzkiej demokracji?
Teraz Dima patrzy na mnie jak na idiotę.
  • Jakiej, nachuj, demokracji? - pyta. - Ty co, frajer, że w demokrację wierzysz?
Dima poszedł, a ja zostałem z tą jego spiskową teorią, w którą, jeśli się wprawiło mózg w tryb działania lekkiej paranoi, można było nawet od biedy zacząć sobie powierzywać.
Bo jeśli patrzeć na wszystko tak, jak patrzą zwolennicy spisków, to na przykład tak: najprostsza droga z dworca na kreml, symbol nowogrodzkiej potęgi, zastawiona jest wielkim obeliskiem z moskiewskim dwugłowym orłem na czubku. Pomnik wojennej sławy. Wokół niego poustawiano płaskorzeźby pokazujące wszystkie historyczne momenty, w których Nowogród przelewał krew: od odparcia wojsk włodzimiersko-suzdalskich, bitwę Aleksandra Newskiego z Teutonami na jeziorze Pejpus, przez opołczenie przeciw Napoleonowi, aż po wyzwolenie z rąk niemieckich w czasie II wojny. O masakrze z rąk któregokolwiek z Iwanów - ani słowa.
  • Przypadek? Nie sądzę - szepcze mi w mózg mój wewnętrzny Dima, a z głośników zamontowanych na pomniku sączy się wojenna rosyjska opowieść o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.
Kreml jest odpacykowany i wygląda jak mumia umarłego państwa wystawiona turystom na żer. Przeszedłem przezeń i idę za rzekę, w stronę dzielnicy, która w starym Nowogrodzie była jego handlowym centrum. Teraz są tam park i niewielkie domki. Wołchow, rzeka, gigantyczna, wielka, jak muskularne ramię. Na moście stoi kilku starszych facetów i łowi ryby. Pytam o Nowogród.
  • Chujogród! - wrzeszczy jeden z nich. - Chujogród Wielki!
  • Pan Chujogród Wielki - dodaje drugi, spokojniej nieco.
  • Kradną na potęgę, nic się nigdy nie zmieni w tym jebanym kraju!
  • W ZSRR wszystko było super - dodaje drugi, bardzo spokojnie. - W kosmos ludzi puszczali, małpy puszczali, psy nawet puszczali, a teraz co - w 20 lat wszystko w pizdu rozjebali...
  • Tak tylko pytałem - mruczę i idę dalej.
Pani Wiera prowadzi galeryjkę z lokalnymi ozdobami bazującymi na tradycyjnej sztuce.
  • Nasze ozdoby są podobne do wikińskich - mówi, pokazując mi pierścienie, które sama zrobiła. - O, wzory, motywy. Tu - nasz statek. Jak drakkar, prawda? A tu...
  • ...nie da się ukryć, że swastyka - mówię.
  • A tak. Motyw solarny. Tradycyjny. Nasza sztuka wyraźnie odróżnia się od reszty Rosji. U nas była republika. Hanza, Skandynawia...
  • No właśnie - przytakuję. - A potem przyszła Moskwa i podbiła. Nie szkoda?
Pani Wiera zwraca na mnie oczy błękitne jak tysiącrublowe banknoty.
  • Ale za to teraz jedna Ruś. Święta - mówi. - A stolice? Ot, zmieniają się.
W Nowogrodzie jeszcze kilka razy się dowiaduję, że wszyscy politycy, włącznie z Putinem i Miedwiediewem, to suki i że Rosję sprzedali, a kiedyś to były rakiety, potęga i wakacje na Krymie. Teraz Krym, mówią, niby nasz, ale nie ma za co tam jechać.
Chodzę po mieście. Wygląda tak samo jak inne miasta w tej części świata. Rosja spóźniła się nieco na nowoczesność - jakieś 100 lat. W czasie, gdy w Europie powstawały wielkie kwartały mieszczańskich kamienic, w Rosji - niewiele. Cywilizacyjny ciąg, który wyssał chłopów z chat i ściągnął do miast, miał miejsce dopiero w ZSRR, i to dopiero wtedy powstały wielkie kwartały. Jednak już nie kamienic, ale bloków. Ale zawsze, czy to w XIX, czy w XX wieku - choćby Dima i Starikow zaprzeczali, ile chcieli - to Zachód był punktem odniesienia. Bo innego po prostu nie było.
Chodzę więc po mieście, które już widziałem wiele razy: na Ukrainie, w Mołdawii, na Białorusi. Z nudów czytam szyldy: Wielkoljuksnyj Miasokombinat, Staryj Zamok.
Szyld knajpy Staryj Zamok przedstawia nie lokalną wersję zamku, ale zachodnią, z gzymsami i wieżycami, z sinymi, a nie czerwonymi cegłami jak w kremlach. Napis jest stylizowany na gotyk, a nad wszystkim stoi rycerz ,nie ruski woj.
Wracam pociągiem. Siedzenie za mną kokoszą się jakieś dwudziestoparoletnie Szwedki czy Dunki, które nabijają się z brzmienia języka rosyjskiego. Najwyraźniej się go uczą. "Żyzń" - powtarzają, chichocząc. "Russkij", "Charaszo", "Koszka, katora żywiot w ogorodie".
Patrzę na rozwłóczenie za oknem i nie mam już siły na Starikowa. Wyciągam "Krutyje gorki XXI wieka" Dmitrija Trawina, liberała z petersburskiego uniwersytetu.
Trawin postuluje coś odwrotnego niż Starikow: skumać się nie z Chinami przeciwko Zachodowi, ale z Zachodem przeciwko Chinom. I przyjmować nie chińskie wartości i chińską dominację, ale wartości zachodnie. Trzeba demokratyzować, bo tylko demokratyczna kontrola skutecznie zwalcza korupcję i patologię. Trzeba brać pod uwagę emancypację kolejnych grup i dostosowywać do tych zmian strategię państwową, a nie szczuć konserwatyzmem.
Za oknami od czasu do czasu pojawiają się wysuszone chaszcze barszczu Sosnowskiego, wielkie jak rośliny z triasu czy jury.
Wysiadam w Petersburgu na Moskiewskim. Gdy tylko wychodzę z dworca, wali mnie w nos zapach taniego i tłustego żarcia i na pełnej prędkości wjeżdża we mnie na deskorolce hipster z wąsami podkręconymi jak kajzer Wilhelm.
Na drugi dzień rano znów jestem na Moskiewskim, a w ręce mam bilet na "sapsana" do stolicy. Te "sapsany" to duma Rosji: szybkie, bezszmerowe, windy do przemieszczania się pomiędzy dwiema stolicami Rosji, poza którymi zresztą spora część ich mieszkańców nigdy nie była.
Mieszkańcy prowincji pomiędzy Moskwą a Petersburgiem długo nie mogli do tych "sapsanów" przywyknąć - ludzie, jak zawsze, przechodzili przez tory, tylko nie zawsze udawało im się uciec przed czymś pędzącym 250 kilometrów na godzinę. Były ofiary, a "sapsany" nie zawsze zatrzymywały się na miejscu wypadku. Podobno dlatego, że "i tak nie miało to sensu".
Zdarzało się więc, że ludzie atakowali pociągi: tłukli szyby kamieniami i drągami, obrzucali pomidorami. Tak samo jak w Anglii atakowano pierwsze kopcące i wyjące lokomotywy.
Czekając na "sapsana", patrzę, jak podoficer ustawia świeżych rekrutów w dwuszeregu. Nadrabiają minami, ale wyglądają na wystraszonych. Prawie dzieci, każdy w ciemnooliwkowym mundurze, z czarną torbą na ramię. Podoficer też gówniarz i ma podobny mundur, tylko na ramieniu torebkę na pasku, którą we wschodniej Europie chętnie noszą faceci, żeby im portfel i klucze kieszeni nie wypychały. Podoficer odchodzi kawałek, rozmawiając przez telefon, a do oddziału podchodzi pijany facet, niosąc w ręce butelkę z ice tea, mruganiem dając do zrozumienia, że sama ice tea to to nie jest. Chłopaczki odganiają go, zerkając na podoficera.
  • Gdzie jedziecie? - pyta facet, sam popiwszy z butelki. - Na wojnę pewno, chłopaczki, na wojnę. Szkoda żyć waszych młodych...
  • Na jaką wojnę? - odburkuje mu któryś z poborowych. - Idź, ty pijaku, na chuj...
"Sapsan" jedzie. O rany: wagonowi w eleganckich szarych mundurach i białych rękawiczkach. Podają paniom rękę, gdy wchodzą na stopień. Tak, to Rosja taka, jaką sama bardzo by chciała siebie widzieć.
Jest w tym wszystkim coś XIX-wiecznego. Steampunkowy konserwatyzm, nawet jeśli entourage mocno nowoczesny. Po wagonach chodzą oficerowie w odprasowanych mundurach i biznesmeni. Kręci się pachnący młody pop o budowie i urodzie hipstera z reklam H&M w wystających spod habitu jasnych dżinsach i drogich, białych mokasynach. Przez głośnik ciepły głos informuje, że dzieci najlepiej trzymać na rękach, żeby nie zapominać bagażu i w ogóle uważać.
Facet, który rozłożył obok mnie laptop, wydzwania do Hiszpanii po "dużą partię" jakichś paneli, oficerowie wytwornie kozakują do bizneslejdis. Na pociągowych ekranach radziecki film "Razwiedcziki".
Czytam Trawina. Pisze, że Zachód chętnie "oddałby Rosji Ukrainę", tylko mu głupio, bo ta, brocząc majdanową krwią, sama mu się wpycha na salony. Patrzę przez okno na krajobraz, ale nie jest to krajobraz Rosji właściwej, jej centrum cywilizacyjnego. Petersburg powstał za późno, na ugrofińskiej ziemi.
Mam wrażenie, że chcąc zobaczyć obszar odpowiadający polskiemu jądru, terenowi między Krakowem a Warszawą, musiałbym jechać do Moskwy z Kijowa. Patrzę tymczasem na krzepkie lasy, na rzadko porozrzucane osiedla. Elegancki pociąg jadący przez przestrzeń z perspektywy Europy będącą końcem świata. W zachodniej części kontynentu - ba, nawet środkowej - nie ma już tak pustych przestrzeni.
Czytam Trawina: przewiduje powstanie w tym miejscu "międzynarodowego megaregionu", który miałby obejmować Moskwę, Petersburg, Helsinki i Tallinn. Taki megaregion przyciągnąłby zagraniczne inwestycje, pojawiłaby się sieć szybkich połączeń etc. A gdy w Rosji nastanie "normalna władza", to ten megaregion stanie się stymulatorem dla reszty Rosji.
Trawin, liberał, w ogóle nie bierze pod uwagę, że zmilitaryzowana i skorumpowana Rosja, której nie lubi i którą krytykuje, mogłaby zaatakować Zachód. Uważa, że władza próbuje nadal mościć się jak najwygodniej i przez zapewnianie obywatelom jakich takich warunków życia szukać ich poparcia. Uważa, że Rosji nawet się nie opłaca wprowadzać oficjalnie wojsk do Ługańska i Doniecka, bo ściągnie to dalsze sankcje i popsuje relacje z Zachodem.
"Pociąg zbliża się do Moskwy, stolicy Rosji" - odzywa się nagle głos z głośników. Oficerowie mają takie miny, jakby tylko siłą powstrzymywali się od salutowania.
Wysiadam z metra na Czystych Prudach i o mało nie wpadam pod konia, na którym jedzie dziewczyna w przebraniu prasłowiańskiej wojowniczki z dzidą. Plenerowy pokaz rekonstrukcyjny pod tytułem "Bohaterowie ruskich bylin".
Patrzę, jak Rosja wyobraża sobie słowiańskość, i za nic nie przypomina to wyobrażeń Polaków. Żadnych bosych pierdołów z żółtymi wąsami i fryzurami á la Piast Kołodziej. Bardziej przypomina to Madziarów z ich spiczastymi czapkami i zawiniętymi noskami butów, w skórzanych kubrakach i z zakrzywionymi szablami.
A poza tym - Moskwa się amsterdamizuje. Całe miasto pogrodzone budowami, na których pracują głównie ludzie z Azji Środkowej. Wyznaczają ścieżki rowerowe, którymi jeżdżą nieliczni rowerowi hipsterzy. Ulice wyremontowane, a chodniki - asfaltowe. Szyldoza - mocno ograniczona. Kamienice - wyremontowane.
Moskwa jest ładna. Tylko gdzieniegdzie widać pomniki trudnej przeszłości, mastodonty z lat 90., tandetne centra handlowe, które popowstawały w czasach, gdy świętości na jakiś czas przestały istnieć i przestrzeń publiczną można było sobie kupić, jeśli miało się kasę.
W sumie się dziwię, że nikt nie postawił takiego - na przykład - domu towarowego Nautilus, przypominającego morskiego potwora narysowanego przez dziecko, na placu Czerwonym albo nie urządził butiku w mauzoleum Lenina.
No i jest wszystko. Na Nikołajskiej można na przykład zjeść "japońskie bliny". Reklama domu handlowego kusi "mediolańskimi cenami", a nieopodal włóczy się półnagi i wytatuowany zieloną farbą mużyk w klapkach.
Carskość miesza się z radzieckością, nowobogackość - z hipsterskością i żulerką. Na placu Czerwonym, zaraz obok "zerowego kilometra", od którego liczy się wszystkie odległości w Rosji, siedzi bardzo dobrze ubrana kobieta i żebrze, kryjąc się za wysadzanymi kryształkami czarnymi okularami. Ma głupkowaty uśmiech i nie wiem, czy to faktycznie jakaś życiowa tragedia, czy gra dla znudzonych życiem milionerów.
Przed luksusowym hotelem nieopodal stoi portier w liberii ociekającej złotem tak suto jak radziecki generał orderami. Ale buty ma tanie i przykurzone.
Zaraz za hotelem zaczyna się narysowane miasto: cały kwartał obwieszony płachtami, na których namalowano fasady zakrytych przez nie kamienic. Wygląda to surrealistycznie i niesamowicie.
W środku tego wszystkiego siedzi Kreml - jak miasto w mieście. Jak średniowieczny zamek, w którym, jak w bajkach, żyje król odgrodzony od świata murami, wokół których rozpościera się miasto. Bzyczące, szumiące, westernizujące się, leżące w samym środku pustki.
Mieszkam na Czystych Prudach i codziennie wracam do hostelu przez słowiańską starożytność. Przechodzę pomiędzy poustawianymi na chodniku słowiańskimi demonami i bożkami, światowidami i smokami, które stoją pod kolejnym potworem z lat 90. noszącym dumną nazwę Czistyje Prudy Biznies Cientr.
Upał jak diabli. Gdzieś z głębin Syberii, rozgrzanej latem jak kamień włożony do pieca, bucha na Moskwę żar. Niebo co noc jarzy się pomarańczowo.
Wieczorami miejscowe knajpy zaczynają szaleć. Gra muzyka, a przez tłum ludzi palących papierosy na chodnikach i ulicy wolno przejeżdżają samochody.
Siedzę na piętrze w hostelu i patrzę na wszystko z góry. Albo schodzę na dół, przed hostel, gdzie co wieczór popija whisky prosto z butelki ten sam skład: Misza z Sachalinu, Artiom z Kaliningradu i Żenia z Dniepropietrowska.
Misza z Sachalinu rapuje (o tym, że z końca świata przyjechał tutaj, do centrum świata), a Artiom, z drugiego końca nieskończonej Rosji, robi ustami bity. Żenia pali jointy i średnio się przejmuje faktem, że zaraz obok jest posterunek milicji. Narzeka, że "junta" w Kijowie przemianowała mu miasto na "Dnipro", ale on i tak będzie mówił "Dniepropietrowsk".
Wszyscy przyjechali tu szukać pracy i pomieszkują w hostelu tymczasowo. Mówią, że wszystko w Rosji się zmienia. Że policja nie bierze łapówek. No, prawie nie bierze. Że za mniejsze rzeczy jeszcze można się za kasę wymigać, ale za grubsze już nie. Sama policja też już inna niż ta stara, radziecka: nie ma już czap XXL i brzuchów opatulonych mundurem ze ściągaczem; gliniarze chodzą po ulicach w czarnych kombinezonach i czarnych beretach. Sporo z nich jest Kaukazczykami i w tych strojach kojarzą się z wojskiem jakiejś południowoamerykańskiej junty.
Dmitrij, dziennikarz, który kiedyś był opozycjonistą, a później przeszedł na ostry proputinizm, mówi, że przejrzał na oczy. Spotkaliśmy się przy stacji metra Nowokuznieckaja, w otoczeniu knajp i ulicznych grajków. Mówię mu, że Moskwa stała się fajnym miastem. Macha ręką. Fajnie, mówi, że się buduje, że się naprawia, ale po cholerę te pedalskie ścieżki rowerowe?
  • To jest sprawka pieprzonych liberałów!
  • Jakich liberałów? - dziwię się. - Przecież to nie liberałowie rządzą w Moskwie!
Dmitrij patrzy na mnie dziwnym wzrokiem.
  • Z otoczenia Putina - odpowiada. - Źle mu doradzają. Po co w Moskwie ścieżki rowerowe, jak zima większość roku? Tu autami się jeździ.
Zaprasza do domu. Jedziemy metrem. Dmitrij śmieje się z tych, którzy opowiadają niestworzone, jak mówi, rzeczy o Rosji jako o siedzibie zamordyzmu i autorytaryzmu. Opowiada o bezdusznych liberałach, którzy w Moskwie wyburzają stare budynki, zostawiając tylko fasady - a on jest romantykiem i stare budynki kocha. Opowiada też o Katyniu. Stalin - jak twierdzi - kazał wymordować polskich oficerów dlatego, że bał się powtórki z historii Legionu Czechosłowackiego, który w czasie rewolucji woził się po całej Rosji i kontrolował, co chciał.
Przeopowiada tak całą drogę, wszystkie stacje i przesiadki, aż w końcu stajemy pod starą chruszczowką na podmoskiewskim osiedlu.
  • No. Teraz będziesz mógł napisać, że proputinowski propagandysta żyje bardzo źle.
Ale źle nie jest. Mieszkanie, choć skromne, całkiem przytulne. Wygląda jak stereotypowe mieszkanie radzieckiego - albo poradzieckiego - intelektualisty. Ściany zawalone książkami, mała kuchenka i stół w dużym pokoju, przy którym pijemy wódkę.
Jemy gotowane ziemniaki, kiszone warzywa i galaretę, a Dmitrij mówi, że Zachód musi paść, bo nie ma już w nim religii, a bez religii i płynących z niej wartości padnie nawet ekonomia.
Pijemy, a on atakuje. Głównie Zachód. Robi to w sposób charakterystyczny dla populistycznych harcowników. Albo myśliwych polujących na mamuta. Uderza w dobrze zidentyfikowane słabe punkty, a potem nie czeka na ripostę, tylko odskakuje - i atakuje kolejny punkt.
Interwencja w Libii, w Iraku, w Kosowie.
Przymuszanie do demokracji.
Otaczanie Rosji bazami wojskowymi.
  • Z praw człowieka zrobiliście religię! - podnosi palec do góry, zapominając, że dopiero co zarzucał Europie całkowity brak wartości.
  • Kiedyś był w Europie suprematyzm rasowy, później kulturowy, a teraz macie instytucjonalny - głosi, nie zwracając uwagi nato, że dopiero co gromko przeciwstawiał się "terrorowi politycznej poprawności". - Uważacie, że można nami gardzić, bo mamy gorsze sądy i mniej sprawnie działającą demokrację od was!
  • Juncker jest faszystą! - krzyczy. - Sprzeciwiał się demokratycznemu wyborowi Austriaków, którzy głosowali na Norberta Hofera!
  • A to nie Hofer jest faszystą? - pytam.
  • Nie jest - odpowiada bez mrugnięcia okiem - jeśli jego partia była legalnie zarejestrowana.
Czasem sięga już wyżyn absurdu, twierdząc na przykład, że to nie Rosja znajduje sobie partnerów w europejskiej skrajnej prawicy, tylko zmusza ją do tego zachodni mainstream, który z Rosją nie chce rozmawiać. Na koniec ogłasza, że Polacy i Rosjanie są podobni. Na przykład nie lubią pedałów. Powinni być z tego dumni - oznajmia, a ja proszę go o numer na taksówkę.
Wracam przez piątkową noc. Taksówka stoi w korku. Przyglądam się kierowcom. Jakiś czarnoskóry facet ma na lusterku georgijewską wstążkę. Jakieś dresy chcą się z nami ścigać stuningowaną ładą. Jakiś koleś prowadzi jeepa, na który nakleił jednocześnie symbol transformersów i napis "Spasibo diedu za pobiedu".
Bliżej Czystych Prudów po ulicy galopują dziewczyny na koniach. Pod hostelem siedzą Misza i Artiom i rapują pod whisky. Jointów nie ma, bo Żenia powiedział, że pieprzy to szukanie roboty, i wrócił do Dniepropietrowska.
Na Nowym Arbacie znajduję plakat deputowanego Wiaczesława Łysakowa, który krzyczy: "Władza pod obywatelską kontrolę". Zdziwiłem się: co to za opozycjonista inicjujący niebezpieczne oddolne ruchy? Patrzę na dół plakatu, a tam jak byk napisane: "Jedinaja Rossija".
Odchodzę z oczami w słup.
  • Tylko frajerzy wierzą w demokrację - powtarzam sobie, chodząc po stolicy autokratycznego kraju, która z wyglądu coraz bardziej przypomina Zachód. W którym żyje się, mimo kryzysu, na całkiem niezłym poziomie.
Po cholerę demokracja, skoro, jak tu wszyscy uważają, nie wierzy w nią nawet Zachód? Po co się oszukiwać, wystarczy stworzyć miraż, kopię - i mieć to samo u siebie, tylko bez tego pieprzenia z wolnościami obywatelskimi i polityczną poprawnością. Zamiast lokować swoją partię w wyborczym wyścigu na scenie politycznej, wystarczy wsadzić całą scenę polityczną - od lewicy i liberałów po prawicę i ruchy obywatelskie - do swojej partii.
Patrzę na to udawane, przegięte hipsterstwo i przypominam sobie Berlin, gdzie to wszystko, cały ten bezproblemowy lajfstajl zbudowano na dojrzałej akceptacji, tolerancji i bezwarunkowej wolności, a tutaj próbowano przeszczepić wyłącznie jego formę bez zrozumienia istoty rzeczy. Jako symbol otwartości przyjęto budowanie ścieżek rowerowych, po których mało kto jeździ, i pozwolenie obywatelom na siadanie na trawnikach w parkach.
Ale Moskwa i Piter były miastami orbitującymi. Równie dobrze mogły leżeć na Pacyfiku - klimat przyjemny, morska bryza, a nie tu, w środku eurazjatyckiego gigalądu, gdzie zimą wiucha mrozem, jakby słońce zgasło, a latem bucha żarem, aż lasy płoną.
Moskwa i Piter to nie jest Rosja, bo z resztą kraju nie mają wiele wspólnego, ale jednocześnie to istota Rosji - bo jeśli ściąć te dwie głowy rosyjskiego orła, to ciało nie będzie miało pojęcia, co ze sobą dalej robić.
  • Na prowincji nie istniejemy - mówi Iwan, dziennikarz jednej z liberalnych gazet. - Na opozycję prawie nikt nie głosuje. Nie to, że kochają Putina, czasem go wręcz nienawidzą. Po prostu nie ma nikogo innego, a nas nie traktuje się poważnie. Tylko frajerzy wierzą w demokrację.
  • A wy wierzycie? - pytam.
  • No... - waha się. - U nas jest narracja taka sama jak wszędzie indziej w Europie. Poza jedną rzeczą: nie mamy pojęcia, skąd się u was wzięło to przekonanie, że Putin kogokolwiek najedzie. Przecież tyle wysiłku włożył w zbudowanie swojej pozycji, w kupienie narodu tą całą pseudowesternizacją. Przecież on chce w spokoju dożyć śmierci i rządzić, ile się da, albo namaścić kogoś na następcę - byle nie oddać władzy komuś, komu przyjdzie do głowy wsadzić go do pierdla.
  • Ale jeśli ktoś jednocześnie na potęgę się zbroi i pada mu gospodarka - mówię - to nie może być z tego nic dobrego.
Wzrusza ramionami.
  • Kto wie, czy cała ta akcja z militaryzacją to nie po to, żeby Zachód wiedział, że jeśli będzie pod Putinem dołki kopał, to tutaj dojdzie do takiego samego szaleństwa jak w Libii po Kaddafim. Być może liczy na to, że Zachód wystraszy się takiej perspektywy i zostawi go w spokoju. A dochrapał się pozycji, jakiej chciał. Rosja wstała z kolan. Nikt nie traktuje jej już z litością i pobłażaniem jak za Jelcyna. Po co mu więcej?
Idziemy na piwo. Z nami dziewczyna, Wiera. Wiera pochodzi z Sewastopola, z Krymu. Mieszka w Moskwie, ale jest liberałką, więc w ramach protestu przeciwko aneksji nie chciała wymienić ukraińskiego paszportu na rosyjski.
  • A twoi rodzice - pytam - chcieliby, żeby Krym wrócił do Ukrainy?
  • A skąd! - uśmiecha się. - Oni za Putinem.
  • A ty byś chciała?
  • Eee - myśli. - Teraz, jak tam już wszystko pozmieniali... telefony, banki, policję, wszystko - znowu zmieniać od początku? Ludzie od tego oszaleją. To już może niech będzie tak, jak jest.
Wracam do hostelu. Tam czeka już tylko smutny Sachalińczyk. Artiom wrócił do Kaliningradu.
Tekst jest fragmentem książki pod tytułem "Międzymorze" , zapisu podróży Ziemowita Szczerka przez Europę Środkową, która ukaże się nakładem wydawnictw Agora i Czarne na przełomie 2016 i 2017 r.
*Ziemowit Szczerek ur. w 1978 r., dziennikarz, pisarz, tłumacz. Autor m.in. "Przyjdzie Mordor i nas zje", "Siódemki". Za książkę - "Tatuaż z tryzubem" nominowany do tegorocznych nagród literackich: Angelusa i Nike.
źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20538288,tylko-frajerzy-wierza-w-demokracje-ziemowit-szczerek-podrozuje.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.05.18 16:49 ben13022 1913: Świat taki jak nasz

Podróże bez paszportów i wiz.
Powszechna wymienialność pieniędzy. W sklepach towary z najodleglejszych zakątków Ziemi. W 1913 r. nikogo to nie dziwiło, tak jak nas nie dziwi to dzisiaj. Świat, który pod wieloma względami bardzo przypominał nasz, skończył się wraz z wybuchem I wojny światowej.
Za sprawą kolei i parowców podróż z Londynu do Chicago jest dziś znacznie szybsza i przyjemniejsza od podróży z Londynu do Edynburga 200 lat temu - informował w 1913 r. Francis Wrigley Hirst, wydawca tygodnika "The Economist", który w eseju zatytułowanym "Podróż zagraniczna" opisywał ówczesny świat.
W podróży Hirstowi szczególnie podobały się amerykańskie wygody, francuska kuchnia, a także niemieccy kelnerzy. Wszędzie tam, gdzie jest dużo możliwości uprawiania sportów albo po prostu "dobre powietrze", są też dobre hotele. Afrykańskie pustynie, Kaszmir, Kalifornia, Japonia, Wyspy Kanaryjskie, Bermudy, wyspy Grecji, Uganda, Kolumbia Brytyjska - wszystkie te egzotyczne miejsca są dziś tak łatwo dostępne dla nowoczesnego globtrotera i wszędzie może on znaleźć wygody, do których jest przyzwyczajony.
Podróżowanie staje się coraz tańsze i dostępne nie tylko dla bogatych. Nic dziwnego, że liczba podróżujących dla przyjemności lub zysku rośnie systematycznie.
Proszę bardzo. Kompania okrętowa Hamburg-American Line sprzedaje bilety na wyprawy dookoła świata na pokładzie luksusowego liniowca SS "Cleveland". Trasa wiedzie z Nowego Jorku do Europy i potem przez Kanał Sueski do Indii, Birmy, na Filipiny, do Hongkongu, Japonii i dalej na Hawaje, a potem już tylko skok do San Francisco. A wszystko za 650 dolarów, które dziś odpowiadałyby kwocie 15 tys. 355 dolarów.
Na "Cleveland" do dyspozycji pasażerów są elektryczne windy pomiędzy pokładami, telefony pozwalające na dzwonienie z kajuty do kajuty, ciemnia dla miłośników fotografii, bogata biblioteka oferująca książki w językach angielskim, francuskim i niemieckim. Jest nawet sala gimnastyczna - odpowiednik współczesnej siłowni - z maszynami do ćwiczeń. Kilka z nich wyposażonych jest w siodło, a korzystający z nich ma wrażenie, że jedzie konno.
W 1913 r. ostatnią część tej podróży - z San Francisco do Nowego Jorku - odbywano koleją, ale kończyła się już budowa Kanału Panamskiego, który został otwarty w 1914 r. Przyszli turyści mogliby więc liczyć na to, że opłyną całą kulę ziemską, korzystając przez cały czas z luksusu, jaki zapewniał SS "Cleveland". Świat ten wydawał się stabilny - komu przychodziło do głowy, że wojna, która wybuchnie rok później, będzie oznaczać jego koniec?
Komu po zakończeniu "wielkiej wojny" - jak w dwudziestoleciu nazywano pierwszą wojnę światową - przychodziło do głowy, że Europę czeka wkrótce jeszcze straszliwsza zawierucha? A jednak wielu przeczuwało, że przedwojenne wygody i wolności szybko nie wrócą.
Wybitny ekonomista John Maynard Keynes zaraz po wojnie w książeczce zatytułowanej "Ekonomiczne konsekwencje pokoju" pisał:
Cóż za nadzwyczajny okres w dziejach ludzkości zakończył się w sierpniu 1914 r.! Większość co prawda pracowała ciężko i żyła na niskim poziomie, ale wedle wszelkiego prawdopodobieństwa była ze swego losu całkiem zadowolona. A zresztą każdy, o ile miał on ponadprzeciętne zdolności i charakter, mógł awansować do klasy średniej czy wyższej. Ludzie z klasy średniej małym kosztem i bez wielkiego zachodu mogli sobie pozwolić na wygody, przyjemności i udogodnienia przechodzące wyobrażenie najbogatszych i najpotężniejszych władców żyjących w dawnych wiekach.
Keynes dał może najbardziej dosadny i lapidarny opis epoki, która właśnie się skończyła. Popijając w łóżku poranną herbatę, londyńczyk przez telefon mógł sobie zamówić najrozmaitsze produkty z całego świata i oczekiwać, że rychło zostaną dostarczone pod jego drzwi. W ten sam sposób mógł zainwestować majątek w zasoby naturalne albo przedsięwzięcia w dowolnej części świata i liczyć na udział w korzyściach, jakie miały przynieść (...).
A gdyby tylko zechciał, to mógł zapewnić sobie błyskawicznie tani i wygodny środek podróży do dowolnego kraju, nie zawracając sobie głowy paszportem i innymi tego typu formalnościami. Mógł też wybrać się do obcego kraju, nie znając religii, języka czy obyczajów jego mieszkańców (...), a gdyby natrafił na najdrobniejsze choćby przeszkody, byłby nimi mocno zaskoczony i zirytowany.
Ale - jak wywodził Keynes - najważniejsze było, że ów hipotetyczny przedstawiciel brytyjskiej klasy średniej uważał taki stan rzeczy za coś całkowicie normalnego, pewnego i stałego. Mogło być tylko lepiej i każde odstępstwo od takiego stanu rzeczy uznałby za aberrację, skandal i coś, czego można uniknąć.
Wszelkie zło świata: militaryzm i imperializm, rasizm, monopole, restrykcje, złowieszcze ideologie - które według Keynesa miały stać się "wężem w tym raju" - były ciekawostkami w codziennej gazecie, - niemającymi wpływu na komfort codziennego życia.
Globalizacja, która - jak się często uważa - jest zjawiskiem naszych czasów, miała się bardzo dobrze już w 1913 r. I można twierdzić, że pod wieloma względami światowa integracja była wówczas daleko mocniej posunięta niż dziś - pisze amerykański historyk Charles Emmerson, autor wydanej w tym roku w USA książki "1913. W poszukiwaniu świata sprzed wielkiej wojny".
Brytyjski historyk G.P. Gooch w 1912 r. doszedł do wniosku, że "cywilizacja stała się międzynarodowa".
W 1913 r. we flamandzkiej Gandawie miała miejsce Exposition Universelle et Internationale, czyli wystawa światowa, na której poszczególne kraje wystawiły pawilony i prezentowały w nich swe osiągnięcia na niwie sztuki, przemysłu czy sportu.
Nie minęło 18 miesięcy, a Gandawa była okupowanym przez Niemców, poszarzałym i zbiedniałym nagle miastem oddzielonym od reszty świata podwójną linią okopów.
W 1913 r. nikt jednak o tym nie myślał. Albert, król Belgów, konstytucyjny władca małego, ale bardzo bogatego kraju neutralnego, z najwyższą uwagą oglądał brytyjskie maszyny i niemieckie meble.
Jak głosiła ulotka, wystawa gandawska powinna być wymownym potwierdzeniem nieprzerwanego postępu, za który odpowiedzialny jest geniusz ludzkości, i na każdym polu działalności ludów Ziemi.
Pawilony wystawowe w kolorach bieli i złota stały w wielkim ogrodzie z fontannami i oczywiście oświetlało je światło elektryczne. Elektryczność była wówczas symbolem nowoczesności - tak jak dziś internet.
Międzynarodowy duch był też świetnie widoczny w nieodległej Hadze w Holandii, gdzie w sierpniu 1913 r. otwarty został Pałac Pokoju - rezydencja międzynarodowego sądu arbitrażowego mającego godzić skonfliktowane państwa.
Budowę tego imponującego gmachu sfinansował właściciel niezmierzonej niemal fortuny, amerykański magnat stalowy z Pittsburgha Andrew Carnegie. Budowniczowie użyli holenderskich cegieł, piaskowca z Francji, granitu ze Szwecji i Norwegii. Posadzki były z austriackiego drewna, witraże sprowadzono z Wielkiej Brytanii, posągi z brązu - z Ameryki, boazerię z drzewa różanego - z Brazylii, jedwabne zasłony i porcelanowe wazy - z Chin i Japonii, a dywany - z Turcji. Na szczycie wieży był zegar - naturalnie ze Szwajcarii. Niemcy zaś dostarczyły potężną metalową bramę.
Także klasy średnie czuły się w Europie i poza nią jak w domu. W 1913 r. młody rosyjski kompozytor Sergiej Prokofiew pojechał z matką w podróż do Berlina, Paryża, Londynu i Szwajcarii.
Keynes, gdy skończył pisać swoją pierwszą ważną książkę, wsiadł do pociągu relacji Londyn - Mediolan (a potem na statek do Kairu) i udał się na zasłużony wypoczynek. Grudzień spędził w Roquebrune na Riwierze Francuskiej.
"The Evening Standard" zachęcał w 1913 r. do spędzenia wakacji w Sudanie, gdzie panuje "idealny zimowy klimat", podobno "niezmiennie suchy i słoneczny". Na miejsce można było dotrzeć "ekspresowym parowcem" oraz w "luksusowych wagonach sypialnych". Kraj ten, jak zachwalali przedstawiciele biura turystycznego, świetnie się nadawał do polowań na wielkie afrykańskie zwierzęta.
Warszawscy inteligenci i zarazem obywatele carskiej Rosji jeździli na letnisko nie tylko do pobliskiego Otwocka, ale także do coraz modniejszego uzdrowiska Zoppot koło Gdańska (wówczas w Rzeszy Niemieckiej) czy Zakopanego (wówczas w austro-węgierskiej Galicji).
Podróżowali do Szwajcarii albo do niemieckiego uzdrowiska Baden-Baden po zdrowie i wypoczynek - tak jak dziś tysiące Polaków jeżdżą na urlop do Tunezji, Grecji albo na narty w Alpy austriackie czy włoskie.
Kolej, która pokrywała już gęstą siecią cały kontynent, umożliwiała podróżowanie łatwe i wygodne. Mający czas i pieniądze Europejczyk korzystał z tego właśnie środka lokomocji, stając w hotelach, które im nowsze były, tym coraz większe i bardziej luksusowe.
W 1913 r. Szwajcarzy otworzyli luksusowy Carlton w St. Moritz, a Francuzi Negresco w Nicei, świątynię złota i marmuru. W Monte Carlo widok brytyjskiego dżentelmena rozmawiającego po francusku z austriackim chirurgiem i przyglądającego się, jak rosyjski generał zgrywa się w karty, nie był niczym nadzwyczajnym.
Symbolem jedności kontynentu byli spokrewnieni ze sobą europejscy monarchowie. Uważało się, że odzwierciedlają oni cechy swoich narodów.
Jerzy V, król Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, uchodził za odpowiedzialnego nudziarza. Niemiecki kajzer Wilhelm II miał opinię człowieka nieobliczalnego i dumnego, a car Mikołaj II - lojalnego i łatwowiernego konserwatysty.
Wszyscy trzej byli kuzynami oraz potomkami królowej Wiktorii. Jerzy V i Mikołaj II byli tak do siebie podobni, że kiedy w połowie maja 1913 r. w gazetach można było obejrzeć ich wspólne zdjęcie zrobione w Berlinie, to wydawało się, że są prawie braćmi bliźniakami.
Kwiat europejskiej arystokracji zjechał wówczas do stolicy Niemiec na ślub księżniczki Wiktorii Luizy, jedynej córki kajzera, i księcia Ernesta Augusta z Hanoweru - mariaż ten godził dwie od dawna zwaśnione dynastie Hohenzollernów i Hanowerczyków, którzy w chwili zjednoczenia Niemiec przez Bismarcka w 1871 r. pod berłem tych pierwszych utracili koronę królewską.
Ślub odbył się wbrew woli rodziny Hohenzollernów (Wilhelm w końcu uległ, bo nie potrafił odmówić córce), a prasa rozpisywała się o historii miłosnej, która poruszyła koronowane głowy Europy. Londyńska "Daily Graphic" pisała: Gdy wielcy potentaci i zarazem bliscy krewni spotykają się i publicznie dają pełen wyraz swoim emocjom, można zakładać, że na firmamencie politycznym nie gromadzą się chmury.
Jerzy V był nadzwyczajnie fetowany w Berlinie, a chorągiewki do machania przejeżdżające- mu w otwartym powozie monarsze rozchodziły się jak świeże bułeczki. Były salwy armatnie (ze 101 dział), bankiety i bale.
Na przywitanie cara Mikołaja dach opery berlińskiej został udekorowany rosyjskimi i niemieckimi flagami. "Goście, którzy rządzą jedną trzecią świata" - zatytułowała relację brytyjska gazeta i było w tym niewiele przesady.
Po drugiej stronie barykady stali socjaliści, ale i ten ruch był bardzo międzynarodowy: działacze robotniczy podróżowali po całej Europie i spotykali się na wspólnych zjazdach.
Pierwsza epoka globalizacji pod wieloma względami przypominała naszą: cła były niskie, oparte na złocie waluty - stabilne, a porządek międzynarodowy wydawał się niewzruszony.
Chociaż na kontynencie stale mówiło się o wojnie - i na Bałkanach wybuchały konflikty - to jednak nikt nie sądził, żeby starcie zbrojne między mocarstwami (o ile do niego dojdzie) mogło naruszyć fundamenty tego porządku. Kryzysów politycznych było zresztą co niemiara, a przecież żaden nie skończył się kataklizmem: wojna pomiędzy Francją i Wielką Brytanią wisiała na włosku, kiedy wojska obu tych mocarstw kolonialnych spotkały się pod Faszodą nad Nilem w Sudanie (w 1898 r.).
Dodajmy dwa kryzysy marokańskie, w trakcie których o mały włos nie doszło do wojny francusko-niemieckiej (w 1909 i 1911 r.) i dwie wojny bałkańskie, które groziły zaangażowaniem mocarstw i wciągnięciem ich w większy konflikt.
Ludzie wierzyli w waluty, wolność podróżowania i robienia interesów, w bezpieczeństwo inwestycji. Mieszkańcy Starego Kontynentu bez zahamowań kupowali akcje firm prowadzących najbardziej nawet egzotyczne przedsięwzięcia zamorskie.
Był to świat stabilny i bezpieczny dla Europejczyków, zwłaszcza zamożnych, ale już nie dla ich poddanych, czyli Azjatów i Afrykanów. Jak dowodzą historycy gospodarki Kris James Mitchener i Marc Weidenmier, wcielenie podbitego terytorium do imperium kolonialnego zwiększało dwukrotnie jego obroty handlowe. Europejczycy, od lewa do prawa, wierzyli, że ich dominacja przynosi podporządkowanym narodom cywilizację i rozwój.
Nawet ojciec komunizmu naukowego Karol Marks pisał wielokrotnie o transformacyjnej mocy zachodniej dominacji i kapitalizmu w Indiach. A jego wierny druh Fryderyk Engels tak pisał o podporządkowanych Francji mieszkańcach dzisiejszej Algierii:
Jakkolwiek smutkiem napełniać musi ludzkie serca obraz rozbicia i ruiny pracowitych, patriarchalnych i spokojnych organizmów społecznych, widok ludzi, którzy utracili prastare formy swej cywilizacji i należne im odwiecznie środki utrzymania, to jednak nie wolno zapominać, że te sielankowe wspólnoty wiejskie stanowiły zawsze mocną podstawę wschodniego despotyzmu. Że zamykały umysł ludzki w najciaśniejszych granicach, czyniąc zeń narzędzie zabobonu, niewolnika tradycyjnych reguł, pozbawiając go wszelkiej wielkości i rozmachu dziejowego.
Koniec nadszedł nagle i zaskoczył wszystkich. Kiedy 28 czerwca 1914 r. Serb Gawriło Princip zastrzelił w Sarajewie austriackiego następcę tronu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, poruszył lawinę, która po miesiącu gorączkowych negocjacji doprowadziła do wybuchu wojny światowej - politycy, generałowie i pisarze często znajdowali się po niewłaściwych stronach granic.
Rosyjski generał Aleksiej Brusiłow, który w 1916 r. poprowadził ofensywę na froncie wschodnim, był wówczas w Niemczech. Dowódca armii serbskiej generał Radomir Putnik spędzał czas w Austro-Węgrzech, które miały wkrótce wypowiedzieć wojnę jego krajowi.
Winston Churchill, wtedy pierwszy lord admiralicji, brał udział w wizycie brytyjskiej floty w niemieckiej Kilonii. Joseph Conrad, Polak i wielki brytyjski pisarz, spędzał czas w austro-węgierskim Zakopanem.
Po latach Stefan Zweig, niesłychanie popularny w okresie międzywojennym pisarz, pacyfista i zwolennik zjednoczonej Europy (odmówił wzięcia do ręki karabinu w czasie wojny i pracował w archiwum wojskowym), wspominał, że jako Austriak kibicował wyczynom francuskich asów lotnictwa. Robił to z powodu naszej dumy z kolejnych triumfów naszej techniki, naszej nauki, europejskiego ducha wspólnoty, europejskiej świadomości narodowej, która zaczynała się kształtować. Jak bezużyteczne - mówiliśmy sobie - są granice, kiedy każdy samolot może przelecieć nad nimi z łatwością, jak prowincjonalne i sztuczne są cła, strażnicy i patrole graniczne, jak bardzo nie przystają do ducha czasów, który wyraźnie poszukuje jedności i światowego braterstwa!
Lata 20. i 30. pokazały, jak bardzo błędne były to prognozy. Kraje Europy odgrodziły się systemem wiz i paszportów, znaczniej mocniej strzeżonymi granicami, niebotycznie wysokimi cłami i kontyngentami importowymi.
Skończyły się czasy, w których z walutą jednego kraju w kieszeni można było objechać świat. Poszczególne rządy wprowadziły państwowe kursy wymiany i ograniczenia w wywozie pieniądza za granicę. A i sam pieniądz przestał być wymienialny na złoto tak łatwo jak przed wojną.
Skończyły się czasy, w których z walutą jednego kraju w kieszeni można było objechać świat
Przez świat przetoczyła się fala nacjonalizacji i konfiskat. Nagle okazało się, że nic nie jest pewne. Globalizacja, która wszystkim ówczesnym Europejczykom wydawała się czymś tak naturalnym jak powietrze, zniknęła bez śladu.
Ale najgorsze przyszło po II wojnie światowej, kiedy podróżowanie po przedzielonej żelazną kurtyną Europie stało się trudne nawet dla mieszkańców zachodniej części kontynentu. W latach 50. i ich dotykały ograniczenia - restrykcje walutowe, konieczność posiadania wiz, o paszportach nie wspominając.
A na Wschodzie możliwości podróżowania w latach stalinizmu niemal nie istniały. Według statystyk przytaczanych przez historyka prof. Dariusza Stolę na początku lat 50. z Polski mającej wówczas blisko 30 mln mieszkańców wyjeżdżało rocznie w celach prywatnych kilkaset osób! Wbrew swej nazwie biuro paszportowe w Warszawie nie było instytucją, która miała wypuszczać ludzi za granicę, lecz stanowiło jedną z wielu barier, którą trzeba było pokonać, żeby się wydostać ze szczelnie zamkniętego kraju.
Na granicach wyrosły zasieki, pojawiły się pasy zaoranej ziemi, płoty i strażnice. W latach 50. władze PRL wybudowały wieże strażnicze na plażach nad Bałtykiem, z których dzień i noc uzbrojeni żołnierze wypatrywali śmiałków próbujących przepłynąć nielegalnie do Szwecji czy na duński Bornholm. Żyło wtedy jeszcze bardzo wielu ludzi, którzy doskonale pamiętali wolność sprzed 1914 r., ale było to już tylko odległe wspomnienie.
Na powrót swobodnego podróżowania po Europie trzeba było czekać blisko sto lat.
Korzystałem z książki Charlesa Emmersona "1913. In Search of the World Before The Great War", Public Affairs, New York 2013
Źròdło: http://wyborcza.pl/alehistoria/1,133662,14638770,1913__Swiat_taki_jak_nasz.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.05.16 13:36 SoleWanderer "Wprost", "Do Rzeczy"... i Putin? - felieton Tomasza Piątka

ygodnik "Do Rzeczy" głosi "patriotyzm". "Wprost" na podobny "patriotyzm" niedawno się nawróciło. Ale ich publikacje bywają promoskiewskie, "Wprost" wprost cytuje Russia Today... A właścicielami obu pism są panowie L. i P., pomawiani o dziwne związki Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej Internetową odnogą "Wprost" jest portal Wprost.pl związany z tygodnikiem również własnościowo. I tak się składa, że w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku Wprost.pl opublikowało co najmniej dwadzieścia kilka artykułów, których głównym źródłem jest kremlowska telewizja i portal Russia Today. To propagandowa tuba Putina - ale Wprost.pl z taką inspiracją wcale się nie kryje. Przy każdym z tych artykułów jawnie powołuje się na Russia Today... Czy to efekt ideologicznej sympatii do zamordystów z Kremla? A może zwykłego lenistwa w rodzaju: "Wklejmy cudzy tekst, co będziemy pisać swój"? Nie wiem. W każdym razie o rozmiarze zjawiska można się przekonać, zaglądając na Wprost.pl.
Panika islamska
Znajdujące się tam artykuły z Russia Today często dotyczą islamu (co jest zgodne z kremlowskim pomysłem na pozyskiwanie europejskiej prawicy: wywoływaniem antyislamskiej paniki). Można w nich znaleźć także wątki specyficznie antytureckie (zapewne w związku z zatargiem między Moskwą a Ankarą). Komicznie, choć i tragicznie to wygląda, gdy obok nich na stronie Wprost.pl plącze się jeden zabłąkany tekst Tatiany Kolesnyczenko. Ona akurat atakuje Putina - i wspomina, że Russia Today jest jego szczekaczką...
Jeśli chodzi o tygodnik "Do Rzeczy", to on współbrzmi z putinowską propagandą od dawna. Oczywiście, tu też bywają antykremlowskie wypowiedzi, np. w duchu histerii smoleńskiej. Ale już trzy lata temu redaktor naczelny Paweł Lisicki w artykule wstępnym zachwycał się twardą ręką Putina wobec gejów.
Nieco później Waldemar Łysiak na okładce pisma szarpał flagę ukraińską, oddzierając ją od polskiej. Gdy Putin atakował Ukraińców i ich ojczyznę, "Do Rzeczy" epatowało czytelników dawnymi zbrodniami banderowców na Wołyniu. A Rafał Ziemkiewicz sugerował, że trzeba liczyć się z potęgą Rosji... Zgodna z linią Kremla "panika islamska" nieustannie jest obecna w tygodniku, wyróżnił się pod tym względem Marcin Wolski.
Wspólne pieniądze
Jednak nie tylko kremlowska treść łączy "Wprost" z "Do Rzeczy". Także pieniądze. Oba tygodniki należą pośrednio do spółki PMPG Polskie Media SA.
Na stronie Wprost.pl możemy przeczytać: "Wydawcą tygodnika WPROST oraz serwisu Wprost.pl jest Agencja Wydawniczo-Reklamowa WPROST. Od 2010 r. większościowym udziałowcem AWR WPROST jest notowana na GPW w Warszawie spółka PMPG Polskie Media SA (GPW: PMPG). Prezesem Zarządu AWR WPROST i PMPG Polskie Media jest Michał M. Lisiecki - wydawca, menadżer, przedsiębiorca, ekspert rynku mediów i komunikacji marketingowej".
A kto chce dowiedzieć się czegoś o "Do Rzeczy", może zajrzeć do serwisów opartych na Krajowym Rejestrze Sądowym (jak KRS-Online i Moje Państwo). Zobaczy tam, że spółka PMPG Polskie Media SA jest też udziałowcem firmy o pięknej nazwie Orle Pióro. Firma ta wydaje tygodnik "Do Rzeczy". Drugim udziałowcem Orlego Pióra jest Michał M. Lisiecki z PMPG Polskie Media SA.
Ta ostatnia spółka w komunikacie z 2013 r. podaje, że 20 proc. akcji Orlego Pióra mają dziennikarze "Do Rzeczy" (i że złożona z nich spółdzielnia na równi z inwestorem strategicznym ma wpływ na wybór redaktora naczelnego tygodnika). Ale nie wiadomo, czy ta informacja jest aktualna, a nawet prawdziwa. Bo serwisy oparte na KRS podają, że udziałowcami byli i są PMPG oraz Lisiecki. Nikogo innego tam nie widać...
W każdym razie PMPG Polskie Media SA chwali się jednym i drugim tygodnikiem na swojej stronie głównej. Spółka określa tam "Wprost" i "Do Rzeczy" jako "nasze media".
A czyja jest sama spółka?
Nie będzie wielkim zaskoczeniem, że głównym udziałowcem PMPG Polskie Media SA, posiadającym ponad 62 procent akcji, jest znowu Michał Lisiecki. Tak mówi raport za rok 2015 opublikowany przez spółkę na jej stronie.
Według tego samego raportu drugim akcjonariuszem spółki pod względem wielkości posiadanych udziałów jest Jarosław Pachowski, który ma 6,46 proc. jej akcji.
Pan Pachowski
Kim są obaj panowie? Zacznijmy od tego drugiego, bo jego obecność tutaj najbardziej zaskakuje.
Jarosław Pachowski jest członkiem słynnej Ordynackiej, czyli stowarzyszenia byłych PRL-owskich działaczy młodzieżowych. Zasiada również w radzie fundatorów Fundacji im. Kelles-Krauza (razem z takimi tuzami postkomunistycznej "lewicy", jak Longin Pastusiak, Tadeusz Iwiński, Jerzy Józef Wiatr i syn tego ostatniego, Sławomir). Za czasów SLD był prezesem Polkomtelu i wiceprezesem TVP u boku Roberta Kwiatkowskiego. Przesłuchiwała go też komisja śledcza ds. afery Rywina (aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że nic mu wtedy nie udowodniono).
Wcześniej, za PRL, Pachowski był prominentnym członkiem PZPR. Założył wydawnictwo Alma Press należące do Zrzeszenia Studentów Polskich.
Znając paranoiczne myślenie rozpowszechnione wśród prawicowych czytelników, już to powinno odstraszyć ich od "Wprost" i "Do Rzeczy".
Ale to nie koniec. Istnieje bowiem coś takiego jak raport Macierewicza z likwidacji WSI. Tekst ten rzekomo dowodzi "niebezpiecznych związków" prezydenta Komorowskiego z ludźmi służb PRL. Choć raport w wielu punktach został zdyskredytowany - także przez wyroki sądowe - prawica traktuje go jak wyrocznię. I skutecznie umiała się posłużyć nim w kampanii prezydenckiej.
Dostępna w sieci wersja raportu Macierewicza mówi o Jarosławie Pachowskim. I mówi o nim brzydkie rzeczy. Według tego raportu Pachowski w przeszłości był "znanym kontaktem" niejakiego A. Oskina (sowieckiego agenta oczywiście).
Specjalnie podkreślę: to nie ja tak mówię. Tak mówi niewiarygodny raport niewiarygodnego polityka.
Po co więc w ogóle cytuję tego rodzaju "dokument"? Cóż, trudno udawać, że go nie ma, gdy zawarte w nim insynuacje tak mocno oddziałują, zarażają Polaków powszechną i groźną nieufnością.
A chyba też rozdwojeniem jaźni.
Sięgam bowiem po rewelacje Macierewicza, żeby zadać pytanie z pogranicza psychiatrii. Jak to się dzieje, że prawicowcy wierzą w jego raport - a równocześnie czytają "Wprost" i "Do Rzeczy"?
Pan Lisiecki
W sprawie głównego udziałowca wydającej oba pisma spółki PMPG, Michała Lisieckiego, głos zabrała jeszcze jedna prawicowa wyrocznia od spisków. Osławiona "dziennikarka" Dorota Kania, ta od "Resortowych dzieci".
Kania była skazywana za zniesławienie, raz nawet za wyłudzenie. Nie wierzę jej tak samo jak Macierewiczowi. Ale prawicowi czytelnicy zwykle wierzą...
O Lisieckim i związanych z nim firmach Dorota Kania w 2011 r. pisała:
„Obecny wydawca » Wprost «- Platforma Mediowa Point Group - jeszcze pięć lat temu była mało znaczącą spółką na rynku mediowym. Jej prezesem i współwłaścicielem jest 34-letni Michał Lisiecki, szczecinianin (...).
W Warszawie interesy zaczął prowadzić na przełomie 2000/2001. Z dokumentów, do których dotarła » Gazeta Polska «, wynika, że w sierpniu 2001 r. Michał Lisiecki i jego wspólniczka Katarzyna Gintrowska jako przedstawiciele spółki Point Group wynajęli ponad 800-metrowy budynek położony w atrakcyjnym miejscu stolicy przy parku Szczęśliwickim na warszawskiej Ochocie. Umowa była skonstruowana tak, że najemcy (czyli spółce Point Group) przysługiwało prawo podnajmowania części budynku, co dawało możliwość szybkiego zysku. W imieniu Dipservice umowę z Point Group podpisał Andrzej Derlatka, funkcjonariusz wywiadu PRL. Po dojściu SLD do władzy w 2002 r. Andrzej Derlatka został wiceszefem Agencji Wywiadu, a w 2004 r. pełnił obowiązki szefa Agencji Wywiadu (...).
Rzeczywistą przepustką do wielkiego biznesu dla Michała Lisieckiego było podpisanie w 2006 r. umowy z notowaną na giełdzie spółką Arksteel. Połączenie obydwu spółek nastąpiło w wyniku przejęcia Point Group Sp. z o.o. (spółka przejmowana) przez Arksteel SA. Wspólne przedsięwzięcie przyjęło nazwę Platforma Mediowa Point Group. Jak pisały media, Arksteel była spółką córką ukraińskiego Związku Przemysłowego Donbasu, który na początku 2010 r. został kupiony przez rosyjskie koncerny Evraz Group i Metalloinvest. Z ogólnodostępnych rejestrów wynika, że we władzach Platformy Mediowej Point Group znaleźli się ludzie z Donbasu, którzy później trafili do Arksteelu: Konstantyn Lytvynov, Giuseppe Mirante, Maksym Mordan, Oleksiy Petrov, Oleksandr Pylypenko, Sergiy Taruta (jeden z największych udziałowców Donbasu) i David Williams".
Proszę Państwa, tu już kompletnie nie umiem wejść w prawicowe głowy.
Bo jeśli ufamy "Wprost" i "Do Rzeczy" - to musimy przyznać, że raport Macierewicza i Dorota Kania znacząco mijają się z prawdą! Przynajmniej w tym przypadku. W przypadku dwóch ważnych przedsiębiorców bardzo ważnego sektora.
A jeśli ufamy Macierewiczowi i Kani, to czy możemy ufać "Wprost" i "Do Rzeczy"?
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,20080495,wprost-do-rzeczy-i-putin.html#ixzz48olOlfam
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


Moskwa na bogato. Zobacz jak mieszkają rosyjscy oligarchowie NAJPOTĘŻNIEJSZE BRONIE W ROSJI - YouTube Rosyjski dziennikarz o polityce Putina Wykopki Rosja Zapraszam - YouTube Moskwa. Muzułmańska niańka obcięła głowę dziecku, Muslim nanny cut off the head of a child Kazań: stolica Tatarstanu MOSKWA metro nadziemne WADI.pl - Sankt Petersburg, St. Petersburg, Pozdrowienia z Moskwy

Mer Moskwy wytłumaczył zaostrzenie środków w stolicy Rosji ...

  1. Moskwa na bogato. Zobacz jak mieszkają rosyjscy oligarchowie
  2. NAJPOTĘŻNIEJSZE BRONIE W ROSJI - YouTube
  3. Rosyjski dziennikarz o polityce Putina
  4. Wykopki Rosja Zapraszam - YouTube
  5. Moskwa. Muzułmańska niańka obcięła głowę dziecku, Muslim nanny cut off the head of a child
  6. Kazań: stolica Tatarstanu
  7. MOSKWA metro nadziemne
  8. WADI.pl - Sankt Petersburg, St. Petersburg,
  9. Pozdrowienia z Moskwy

Mimo kryzysu gospodarczego, w stolicy Rosji oligarchowie bez przeszkód rozwijają swoje interesy i używają życia. Odzwiedź nasz serwis: http://www.dw.com/pl. Nadziemne metro w stolicy Rosji kursujące na obrzeżach miasta. Moja strona internetowa http://www.michaljagusiak.pl/ Jeżeli ktoś woli, żeby rosły mu wąsy zamiast pie_rsi to jego sprawa! - Duration: 46:17. Mądrze mówi! Prawicowo! 12,093 views Krótka opowieść o Kazaniu, stolicy Tatarstanu w Rosji. Makabryczne morderstwo w stolicy Rosji w Moskwie. Moskwa. Muzułmańska niańka obcięła głowę dziecku, Muslim nanny cut off the head of a child Witam to mój pierwszy filmik, proszę o wyrozumiałość :) Dla tych,których wspomnienia ciągną do stolicy Rosji. Morning Relaxing Music - Piano Music, Positive Music, Study Music (Madison) - Duration: 3:00:23. OCB Relax Music Recommended for you Wyruszamy na wycieczkę do Sankt petersburga, dawnej stolicy Rosji Carów. Miasto Petersburg zwane dawniej Leningradem zbudował z niczego wielki Car Piotr I. Zatem zwiedzimy na wycieczce: Pałac ... Które bronie na wyposażeniu rosyjskiej armii wzbudzają postrach i respekt? Zapraszam. PATRONITE – Jeśli chcesz wesprzeć kanał, zapraszam do linka https://pat...